niedziela, 28 czerwca 2015

"Czerwona królowa" Victoria Aveyard.

Dzień dobry!
Jestem, jestem! Wróciłam z Warszawy i - jak pisałam w poprzednim poście - nadrabiam zaległości. Nareszcie na blogu znów zaczyna się dziać i wszystko idzie w jak najlepszym kierunku! :) A teraz zapraszam was na recenzję książki, od której blogosfera rozgrzała się do czerwoności. Przed wami debiut autorki Victorii Aveyard, czyli "Czerwona królowa"!



Autor: Victoria Aveyard.
Wydawnictwo: Otwarte.
Strony: 488.

– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów [...] Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]  A mimo to jest w tobie coś więcej. [...] Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?

"Czerwona królowa" jest kolejną z tych książek, które przeczytałam ze względu na szum powstały wokół niej. Wszyscy o niej mówili i ją chwalili. Szczerze, do dziś słyszałam tylko jedną złą recenzję na temat tej książki. A jak to było ze mną? O tym niżej. 
Cała fabuła jest bardzo ciekawa i zawiła, a opis z tyłu książki po prostu przyciąga uwagę. Jest w tej książce coś fascynującego. Nie zaprzeczam, że nie mogłam się od niej oderwać i, że wywarła na mnie spore wrażenie. Nie wiem czy to sam styl autorki, czy wszystkie zaskakujące wydarzenia tak mnie przyciągnęły do "Czerwonej...". Wiem jedno - na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo książka była niesamowita. 
Nie zgadzam się z opinią, że pozycja jest kolejną kopią wielu najbardziej znanych już dystopii. Wiadomo, że w każdej serii z tego gatunku jest ukryty schemat, który się powtarza. Chodzi o to, że nie zawsze jest to oczywiste, a autor po prostu pisze w taki sposób, że wszystko wydaje nam się inne i oryginalne. I tak jest tutaj. Wiem, że jest słabsza i mocniejsza strona. Pokrzywdzeni i rządzący. Ale ta książka, tak jak nieliczne, wyłamuje się ze schematu i ukazuje swoją fantastyczną stronę. Jest w niej coś innego, nowego. 
Styl autorki jest bardzo fajny. Skomplikowany, ale niezbyt wymagający. Mnie zachwyciły stale pojawiające się zwroty akcji oraz zaskakujące wydarzenia. Zdecydowanie końcówka to jeden z największych plusów tek książki. To była ta część pozycji, którą czytałam z niecierpliwością i szeroko otwartymi ustami. Zauważyłam często pojawiające się hasło 'Powstańmy, czerwoni niczym świt'. Nie uważam tego za przesadę, ale za małe przypomnienie autorki o ty, która strona jest tą lepszą, dobrą. Może i było tego dużo, ale mnie to nie przeszkadzało. Nie rozumiem irytacji niektórych osób w tej sprawie, ale każdy ma swoje zdanie. 
Bohaterowie to sprawa zupełnie niesamowita. Może i główna bohaterka - Mare - nie była tak idealna, bo na początku trochę denerwowała mnie swoim niezdecydowaniem. Niezdecydowanie plus użalanie się nad sobą jakoś nie wpływa na dobrą ocenę postaci. Na szczęście na dalszych kartach książki Mare się poprawiła, jakby przejrzała na oczy i się ogarnęła. Polubiłam ją i nawet trochę podziwiałam. Jednak to nie ona mnie tak zachwyciła. Chodzi mi o dwie postacie męskie, a mianowicie Kilorna oraz Meavena. Ci bohaterowie byli niesamowici, prawdziwi. Nie byli płascy i ciągle mnie zaskakiwali. To było dla mnie coś wspaniałego - na początku nie polubiłam żadnego, później balansowałam na cienkiej linii pomiędzy osądzeniem po której stronie stoją. Wielkie zaskoczenie na końcu i po prostu brak słów.
Podsumowując, "Czerwona królowa" to ciekawa i wciągająca książka z wieloma zwrotami akcji i mnóstwem zaskoczeń. Niesamowicie wykreowane postacie i dobrze zobrazowany świat sprawiają, że czułam się jakbym uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach opisanych na stronach książki. Polecam, najbardziej zagorzałym fanom fantastycznych dystopii oraz pozycji, gdzie występuje motyw walki dobra ze złem. Szczerze mogę stwierdzić, że czekam na kolejny tom. 

Moja ocena: 5/6. 

_____________


Wyzwania: 
OkładkoweLove, Czytam Opasłe Tomiska (klik w banery po prawej stronie bloga ->)

Do następnego, Marta! :)

3 komentarze:

  1. Książka była niezła, niemniej traktowałam ją jako rozrywkę.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam być szczera? Sama oprawa tej książki mnie porywa... żałuję, że jeszcze nie wiem jak jest z treścią.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jest tak piękna, że chcę tę książkę tylko po to, aby się na nią gapić :P
    Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń