wtorek, 21 marca 2017

"Kobieta Znikąd" Mary Kubica.

Dzień dobry! 
Chyba następuje właśnie odrodzenie mojego bloga, ponieważ coraz częściej znajduję na niego czas, a pisanie sprawia mi znów tę samą przyjemność! Oby to się nie zmieniło! :) 
Tym razem recenzuję książkę, która trochę mnie zawiodła, ale ostatecznie oceniłam ją wysoko. Przed Wami "Kobieta Znikąd" Mary Kubicy! :)


Autor: Mary Kubica.
Wydawnictwo: Harper Collins Polska.
Strony: 334.

Pewnego dnia Esther Vaughan znika bez śladu. Współlokatorka odnajduje w jej rzeczach niepokojące listy, pełne miłosnych wyznań i jawnych pogróżek. Jeżeli napisała je Esther, to cierpi na poważne zaburzenia i może być niebezpieczna.
Tego samego dnia w pewnym miasteczku pojawia się tajemnicza kobieta. Nikt nie wie, jak naprawdę się nazywa ani skąd pochodzi. Gdy zamieszkała w ponurym, zrujnowanym domu, stało się jasne, że szuka kryjówki. Kogo się boi? Przed kim ucieka? A może to nie ona jest ofiarą, tylko cierpliwie czeka, aż ktoś wpadnie w zastawioną przez nią pułapkę?

"Kobieta Znikąd" zaintrygowała mnie swoim opisem od razu, okładka także jest ciekawa. Po serii książek fantastycznych, młodzieżowych oraz lektur chciałam sięgnąć po coś innego. Dlatego czym prędzej wzięłam się za thriller. Sam początek bardzo mnie rozczarował, ale ostatecznie moja ocena okazała się wysoka.
Trudno mi było przebrnąć przez pierwszą część książki, ale mimo to nie miałam ochoty jej odkładać. Spowodowane to było genialnym klimatem jaki stworzyła autorka. Był nie tylko ciekawy i intrygujący, ale psychotyczny. Początek książki jest naszpikowany wydarzeniami, które oddziaływują na czytelnika w dziwny sposób - wiadomo, że prędzej czy później stanie się coś co będzie można zakwalifikować do kategorii 'psychiczne'. Wprowadzenie do historii jest napisane ciężkim stylem, ale w tym samym czasie jest bardzo ciekawe. Narracja jest podzielona na dwie osoby i wydaje mi się to być bardzo mądrym posunięciem. Zważając na to, iż kiedy perspektywa jednego z bohaterów była bardzo ciekawa, w drugiej było spokojnie i bez fajerwerków, jest to jak najbardziej wygrany pomysł.
Akcja rozwija się powoli, ale tylko w początkowej części książki. Dlatego też pierwsza połowa jest dosyć ciężka do przetrwania. Ale na szczęście w połowie to się zmienia - książki nie można tak po prostu odłożyć. Pojawiają się zaskakujące fakty i zwroty akcji. Zaczyna się dziać wiele, ale wszystko jest opisane w przejrzysty sposób, nie jednak na tyle, by czytelnik rozwiązał zagadkę sam. Zakończenie jest trochę przerażające, intrygujące, a przede wszystkim niespodziewane. To jest największy plus książki. Szkoda tylko, że autorce nie udało się takiego stylu utrzymać przez cały czas opowiadania historii, a nie tylko w ostatnich rozdziałach.
Na kartach całej powieści moją uwagę przykuwają szczególnie dwie postaci. Nie jest to Quinn, czyli jedna z narratorek, która jest napisana dobrze, ale czasami potrafi naprawdę zirytować swoją bezmyślnością. Z drugiej strony ma swoje lepsze chwile kiedy jest lekko przerysowana, ale w ciekawy i bardzo sugestywny sposób. Jednak drugi z narratorów, czyli Alex, to już inna bajka. Jego postać jest skonstruowana fantastycznie. Potrafi obudzić w czytelniku różne emocje, opisuje swoje problemy, dzięki czemu staje się bardziej ludzki. Następnie przechodzimy do czarnego charakteru - osoby, której motywacja jest misternie uknutą intrygą. Ciekawie stworzona, pełna sprzeczności postać. Bardzo wartościowa i, według mnie, drugi najlepszy punkt całej książki.
Podsumowując, warto przebrnąć przez trudniejszy i powolny, ale ciekawy początek, by zostać nagrodzonym genialnym zakończeniem pełnym zwrotów akcji i zawirowań fabularnych. Za względu na zakończenie mogę napisać o tej książce, iż jest elektryzująca, ostatnie strony czyta się z zapartym tchem i podziwem.

Moja ocena: 5-/6.

______________

Za możliwość przeczytania "Kobiety Znikąd" serdecznie dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska. :)
______________

Do następnego, Marta! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz