piątek, 2 czerwca 2017

Podsumowanie maja 2017!

Dzień dobry!
Kolejny miesiąc dobiegł końca! To oznacza, iż nadszedł czas na podsumowanie i stosiki! Nie przedłużając, zaczynamy! :)


Na początek stosik z książkami, które przeczytałam w maju! 


#1. Miesiąc zaczęłam z upolowaną na promocji książką Jaya Ashera "13 Powodów". Sięgnęłam po nią, ponieważ chciałam się przekonać, czy te wszystkie pozytywne opinie są prawdą. Jednym z powodów był także serial. Nie powiem wiele, mogę zdradzić tyle, że urzekła mnie zakończeniem. :)

#2. Następnie przeczytałam kolejną lekturę na studia, czyli "A Kestrel For A Kneve" Barry'ego Hinesa. Według mnie, książka porusza ważny temat w dość nietypowy sposób i to jest jej najmocniejszą stroną. Więcej o niej w recenzji zbiorczej. :)

#3. Ostatnią pozycją była "Mroczna Toń" A. J. Banner. Strasznie, strasznie nie podobało mi się zakończenie tego miesiąca... Opisałam moje zastrzeżenie do tej książki w recenzji, o tutaj - klik. :o

A teraz czas na majowe nowości! :p


#1. Na samym początku maja przybyła do mnie "Mroczna Toń" od wydawnictwa HarperCollins Polska. ;)

Od wydawnictwa IUVI:

#2. Nowa część kolejnej serii Brandona Sandersona "Alcatraz kontra Bibliotekarze". Okładka jest prześliczna, pierwsze zdania tak samo zabawne jak w poprzedniej części. Oczekuję tak samo dbrej zabawy przy czytaniu jak ostatnio! :p

#3. "Kłamca i Szpieg" - czyli książka Rebecci Stead, na którą czekałam odkąd usłyszałam, iż zostanie u nas wydana! Poprzednia pozycja autorki, "Całkiem Obcy Człowiek", zachwyciła mnie i nie chciałam jej kończyć. Szkoda tylko, że ta książka jest tak cienka. Mimo to oczekuję kolejnej dobrej lektury! :)

#4. "Lato Eden" Liz Flanagan swoim opisem przypomina mi "Odkąd Cię Nie Ma" - tę pozycję polubiłam bardzo, więc mam nadzieję, że pani Flanagan także da radę, a może i zaskoczy mnie zupełnie inną historią niż się mogę spodziewać. :)

Tak prezentują się moje stosiki! A co u Was działo się w maju? :)

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 25 maja 2017

"Mroczna Toń" A. J. Banner.

Dzień dobry!
Jestem tutaj dzisiaj z recenzją, którą bardzo trudno mi było napisać. Nie jest ona pozytywna i w ogólnie nie wiedziałam od czego zacząć. Ale jednak mi się udało, więc sami przekonajcie się co poszło nie tak. :o


Autor: A. J. Banner.
Strony: 294.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Znam łacińską nazwę każdej rozgwiazdy, ale nie pamiętam własnego nazwiska. Wszystko jest dla mnie nowe, czuję się jak zafascynowane światem dziecko, a nie trzydziestoczteroletnia kobieta wracająca do zdrowia po urazie głowy. Podobno uczyłam na uniwersytecie w Seattle, ale nie pamiętam. Miałam życie. Teraz mam tylko tę wyspę, męża, który nie odstępuje mnie na krok i dziwny, powracający sen.

W rzadkich przebłyskach pamięci układam mozaikę ze wspomnień, która różni się od tego, co mówi Jacob. Coraz bardziej zdezorientowana krok po kroku docieram do prawdy, ale ktoś próbuje mi przeszkodzić. Muszę być szybsza.

Opis był bardzo interesujący, więc strasznie zaciekawiło mnie to, jaka będzie sama książka. Podeszłam do niej z troszkę wyższymi oczekiwaniami. Zawiodłam się jednak na całej linii. Wiele rzeczy poszło nie tak, a mogło być tak dobrze... 
Jedyną dobrą rzeczą jaką udało mi się znaleźć w "Mrocznej Toni" był sam początek. Było to dobre wprowadzenie w historię. Kiedy czytałam nie gubiłam się w nowych faktach, wszystko było starannie wyjaśnione. Historia układała się w logiczną całość. Potem wszystko zaczęło się psuć. Im dalej, tym gorzej. Po około pięciu rozdziałach wiedziałam jakie czeka mnie zakończenie. Jeszcze z małą nadzieją, iż tak nie będzie kontynuowałam czytanie. Jednak się przeliczyłam. Moja ocena nie jest najniższa tylko dlatego, że autorka dobrze zaczęła tą historię. Zakończenie nie wzbudza żadnych emocji.
Fabuła mi się spodobała. Miała być ciekawa, a po opisie wydawała mi się tylko trochę przypominać znane już schematy. Okazała się być bardzo, ale to bardzo, schematyczna, pełna dziur fabularnych i do bólu przewidywalna. Dodatkowo cała historia strasznie się dłuży, jest nudna i tylko przez bardzo małą część książki naprawdę dzieje się coś godnego uwagi. Zwroty akcji, które się w niej pojawiają są dosyć słabe. Jeśli te wydarzenia, które miały być 'zaskakujące' w ogóle można nazwać zwrotami akcji... Tylko raz podczas czytania powiedziałam sobie: 'O, tego się nie spodziewałam'. Raz!
Ogólnie cała historia jest jakoś naciągana, powinnam w nią od razu uwierzyć i zastanawiać się jak się dalej potoczy, ale tak nie było. Pojawiają się wątki, które zupełnie się gubią lub nie wnoszą nic do fabuły, są bezpodstawne. Do tego wszystkiego dochodzą dialogi, które w połowie są w miarę dobrze skonstruowane, ale druga połowa to wymuszona, bezsensowna gadanina.
Przechodzimy do bohaterów, a szczególnie do głównej postaci - Kyry. Po opisie można spodziewać się silnej bohaterki, która mimo utraty pamięci walczy o swoje wspomnienia, jest silna i się nie poddaje. Jednak tutaj Kyra to postać, która właściwie oprócz rozmyślania nad swoim ciężkim losem, jeżdżeniem na rowerze i spotykaniu nieznajomych, nie robi nic. Jest strasznie irytująca. Powinnam jej współczuć i kibicować, ale jej bohaterka nie wywołuje u mnie żadnych emocji i to co się z nią stanie wcale mnie nie obchodzi. Postać Jacoba - męża Kyry - jest równie sztuczna i płaska jak główna bohaterka. Już bardziej podejrzanym i dziwnym autorka nie mogła go stworzyć...
Podsumowując, opis obiecuje bardzo wiele, mimo, iż można się domyślić, że historia będzie powielać pewne schematy. Nie myślałam jednak, że będzie aż tak źle. Oczekiwałam naprawdę dobrej historii, pełnej zaskoczeń. Niestety to się nie udało. I mimo dość dobrego początku, autorka zawaliła całą resztę.

Moja ocena: 2/6.

______________

Za możliwość książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska. :)
______________

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 18 maja 2017

Podsumowanie kwietnia 2017!

Dzień dobry!
Połowa miesiąca już za nami, a ja dopiero robię podsumowanie, ale lepiej teraz niż wcale! :p Tak więc czym prędzej zaczynamy!


Na początek stosik z przeczytanymi przeze mnie książkami!






#1. Kwiecień zaczęłam z moją lekturą ze studiów. "Lord Of The Flies" Williama Goldinga okazała się być bardzo wartościową, mądrą i przerażającą wizją nas samych. Moja dłuższa opinia na jej temat znajdzie się w zbiorowej recenzji, w której opiszę wszystkie moje lektury. :)

#2. 3. "Czas Żniw" oraz "Zakon Mimów" Samanthy Shannon to książki, których chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Czytałam je po raz drugi, przed premierą 3 tomu. I jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że ta seria jest moją ulubioną, a autorka jest moją inspiracją i ogromnym autorytetem. Polecam, polecam, polecam!  

A teraz czas na nowości w mojej biblioteczce! <3


#1. "Pierwotna" Toscy Lee to kontynuacja książki "Potomkowie". Bardzo na nią czekałam, ponieważ pierwszy tom nieoczekiwanie wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wydawnictwo zrobiło mi niespodziankę wiadomością o premierze tej książki. Już niedługo się za nią zabieram! :)

#2. Książka, o której chyba wszyscy już słyszeli. Wielu też obejrzało serial. "13 Powodów" Jaya Ashera. Ja, z ciekawości, także chciałam ją przeczytać. Znalazłam książkę na przecenie i od razu ją zakupiłam. Już ją przeczytałam, ale nie zdradzę Wam jeszcze mojej opinii. :)

#3. "Mistrz I Małgorzata" Michaiła Bułhakova to kolejny łup z biedronkowych promocji. Dzień wcześniej, na pierwszym spotkaniu, Paulina namawiała mnie do przeczytania tej książki. 24 godziny później miałam ją już na półce. :)

#4. Książka, na którą czekałam tak długo! "Pieśń Jutra" Samanthy Shannon! Nie mogę się doczekać dnia, w którym usiądę i od rana do wieczora będę tylko czytać i czytać, a potem żałować i czekać na kolejny tom... :p 

Tak prezentuje się mój książkowy kwiecień. A jak to wyglądało u Was? :)

Do następnego, Marta! :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

TRZECIE URODZINY BLOGA!



Dzień dobry!
Witam Was w bardzo ważny dla mnie dzień. 25 kwietnia 2014 roku, czyli trzy lata temu, założyłam bloga! Dziś świętujemy jego trzecie urodziny i mam ogromną nadzieję, iż nie ostatnie! 



Te trzy lata były dla mnie bardzo pouczające, często wymagające i - oczywiście - pełne radości! Nie było dnia, abym nie myślała o moim blogu, nawet kiedy zdarzały się gorsze okresy mojej działalności na nim. Stałam się bogatsza o nowe doświadczenia i umiejętności. Zostałam też wystawiona kilka razy na próby, które zakończyły się moim sukcesem - nie poddałam się, i nie zakończyłam przygody z blogiem. Inaczej, te słabsze momenty utwierdziły mnie w przekonaniu, że naprawdę to lubię i nie ważne jak źle, by mi szło, ciągle będę szukać motywacji i rozwiązania problemów! :)

Może moje osiągnięcia jeszcze nie są zachwycające, ale warto je podsumować! :)

Przez trzy lata na blogu:
- pojawiło się 89 obserwatorów;
- wyświetlenia na blogu przekroczyły 23 tysiące;
- ukazało się 166 postów (recenzji, tagów itp.);
- wymieniliśmy 716 komentarzy;
- nawiązałam współpracę z 3 wydawnictwami!



Czas podziękowań, czyli lista osób, którym bardzo wiele zawdzięczam!
Na samym początku muszę podziękować mojej rodzince, a w szczególności mamie, która była przy mnie zawsze, dzieliła za mną wszystkie radości oraz smutki i była gotowa wysłuchać mnie w każdym momencie. Dziękuję! 
Przyjaciołom - tym, których mam na co dzień, ale i tych internetowych - dziękuję! Marcin chyba bym bez Ciebie zwariowała! Paulina ty jesteś moją młodszą siostrą, a Twój blog młodszym bratem mojego! Bez ciebie, naszych rozmów i listów zwątpiłabym o wiele łatwiej! W środę widzimy się pierwszy raz od około dwóch lat - już nie mogę się doczekać! <3
Obserwatorom i czytelnikom, tym którzy są tutaj zawsze i tym, którzy zajrzeli tutaj tylko raz -  z całego serca dziękuję! Dla Was to tylko kliknięcie, przeczytanie, skomentowanie - dla mnie dużo dużo więcej, bez Was by nie było tych trzech lat! 
Bardzo dziękuję wydawnictwom, które mi zaufały i uwierzyły w to, że jestem w stanie w rzetelny sposób zrecenzować książki, które wydają! Wydawnictwa to przede wszystkim ludzie, którzy robią strasznie wielką i dobrą robotę! Dziękuję!



Tak właśnie w wielkim skrócie przeżyłam tutaj już trzy lata. Z jednej strony mówię 'Wow, ale szybko', a z drugiej wydaje mi się, jakbym dopiero wczoraj podejmowała decyzję o zaczęciu tej niesamowitej przygody i klikała 'STWÓRZ BLOGA'. To cudowne uczucie pisać ten post i wiedzieć jak wielu ludzi mnie wspierało, jak wiele godzin poświęciłam na pisanie recenzji, jak wielu rzeczy się nauczyłam i o sobie dowiedziałam. To jest jedna z najlepszych rzeczy jakie mnie w życiu spotkały i oby trwała zawsze! <3


Ściskam, wysyłam miliony buziaków i proszę o sporo cierpliwości i wiary na przyszłość! 
Do następnego, Marta! <3







 














*wszystkie zdjęcia zrobione są przeze mnie.

piątek, 21 kwietnia 2017

"Alcatraz Kontra Bibliotekarze: Piasek Raszida" Brandon Sanderson + zapowiedź.

Dzień dobry!
Dziś mam dla Was post z serii '5 powodów, by przeczytać...'. Tym razem postaram się zachęcić Was do książki autorstwa Brandona Sandersona pt.: "Alcatraz Kontra Bibliotekarze: Piasek Raszida"! :)


Autor: Brandon Sanderson.
Wydawnictwo: IUVI.
Strony: 305.

Bohater z talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Naprawdę?! Alcatraz Smedry nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje paczkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Prezent zostaje jednak niemal natychmiast skradziony. To uruchamia lawinę zdarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy walczącej przeciwko Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom zdobyć władzę absolutną. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talent do bycia wyjątkową ofiarą losu…


5 powodów, by przeczytać...

#1. Ta książka to kawał naprawdę dobrej przygodówki. Jest tutaj wszystko co się na nią składa: akcja jest ciągła, powieść od początku śmieszy i ciekawi, a język jest bardzo przystępny dla czytelnika. Dzieje się naprawdę sporo, brakuje dziur fabularnych, to wszystko okraszone jest ogromną dawką śmiechu. Z pewnością mogę stwierdzić, że książka szczególnie skierowana jest dla młodszego odbiorcy.

#2. Ciekawie wykreowany świat przyciąga czytelnika. Przecież bardzo rzadko spotykamy się w literaturze z przypadkami, gdzie to bibliotekarze są czarnymi charakterami. Dodatkowo pojawiło się tutaj odwrócenie rzeczywistości w postaci przedstawienia naszych wad jako super mocy. Genialne!

#3. Mnie najbardziej jednak urzekł specyficzny styl narracji. Narrator zastawia na czytelnika pułapki, celowo wprowadza go w błąd. Opowiada całą historię z polotem i dużym poczuciem humoru, przedstawia skomplikowane zdarzenia w zrozumiały sposób. Często wyprzedza wydarzenia, zaostrzając tym samym ciekawość odbiorcy. 

#4. Zaskakujące jest dla mnie miejsce akcji całej historii. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, a dostałam zatrzymanie akcji w jednym miejscu. Wpływa to na rozwój wydarzeń, w jakiś sposób na lepsze poznanie świata i dziwnych zjawisk zachodzących na kartach powieści. 

#5. Różnorodność bohaterów, ich charaktery i zachowania jest przyjemnie zarysowana. Można zauważyć oczywisty podział na 'tych złych' oraz 'tych dobrych'. Ich cechy skłaniają czytelnika do kibicowania głównym postaciom. Są oni na pewno nietypowi, ale przez to bardziej intrygujący i nieszablonowi. 

W swojej kolejnej książce, Brandon Sanderson złamał wszelkie schematy i dał radę stworzyć wyróżniającą się opowieść pełną fantastycznych zjawisk, szalonych postaci i niebezpiecznych, efektownych potyczek - a wszystko to zamknięte w ramach odpowiednich dla młodszego odbiorcy. Ja jestem zdecydowanie na tak i serdecznie polecam, szczególnie jeśli ktoś z Was chciałby obdarować swoje młodsze rodzeństwo, czy kuzynostwo, ponieważ to naprawdę świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu. :)

Moja ocena: 5/6. 

_____________


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI! :)

_____________

ZAPOWIEDŹ!


Już 26.04.2017 r. odbędzie się premiera II tomu serii "Piętno Krwawej Hrabiny", czyli "Pierworodna" autorstwa Toscy Lee
I tom tej serii bardzo przypadł mi do gustu i dlatego z niecierpliwością czekam na kolejną część! Jeśli chcecie poznać moją opinię o "Potomkach" wystarczy kliknąć tutaj - klik. :)


Miłość, tajemnice i nagłe zwroty akcji w fascynującej kontynuacji Potomków!


Nagle, w jednej chwili, powraca cała przeszłość. Audra odzyskuje wymazane na jej własne życzenie wspomnienia. Wreszcie wie, dlaczego pozbyła się przeszłości – by uratować córeczkę. Wie też, że Dziedzice nie pozwolą jej żyć… Musi więc znaleźć i pokonać swojego śmiertelnego wroga Historyka – to jedyna szansa, by położyć kres trwającej od wieków wojnie między Potomkami a Dziedzicami, raz na zawsze. Zegar tyka, a sprawy się komplikują, ponieważ Audra musi działać poza prawem. Jednocześnie zmaga się z rosnącą potęgą swojej mocy i jej bolesnymi skutkami. Z pomocą mnicha heretyka, sprawdzonych przyjaciół i hakerki szuka sposobu, aby pokonać Dziedziców i uratować pozostałych Potomków. Ostateczna konfrontacja będzie śmiertelnie niebezpiecznym sprawdzianem mocy Audry.


Czytaliście poprzednią część? Skusicie się na następny tom? A jeśli nie, to planujecie ją przeczytać? :) 

Do następnego, Marta! :)

środa, 19 kwietnia 2017

Podsumowanie marca 2017!

Dzień dobry!
Witam Was postem podsumowującym, troszeczkę spóźnionym. :p Zapraszam Was do zapoznania się z moimi marcowymi statystykami! Ile przeczytałam, a ile kupiłam? To wszystko znajdziecie poniżej. :)


Zaczniemy standardowo od książek, które przeczytałam w marcu! :)


#1. Na pierwszy ogień poszła "Kobieta Znikąd" Mary Kubicy. Mimo, że sam początek nie był zachwycający książka bardzo mi się spodobała. Całą moją recenzję możecie przeczytać tutaj - klik. :)

#2. Kolejną pozycją była książka Rebecci Stead "Całkiem Obcy Człowiek". Pozycją, która mnie całkowicie pochłonęła, w której się zakochałam i nie miałam ochoty jej kończyć! Zapraszam do przeczytania mojej recenzji - klik. :)

#3. Ostatnią książką był "Alcatraz Kontra Bibliotekarze: Piasek Raszida" autorstwa Brandona Sandersona. Już niedługo napiszę recenzję tej książki i dowiecie się jakie odczucia miałam podczas mojego pierwszego spotkania z tym autorem. :)

A teraz czas na stosik, czyli jakie książki wzbogaciły moją biblioteczkę! :)


#1. "Mleko i Miód", czyli tomik poezji Rupi Kaur. Nie mogłam sobie odpuścić tego zakupu. Wszelkie opinie były bardzo pozytywne, a po przeczytaniu kilku wierszy w Internecie po prostu wiedziałam, że muszę mieć go w swoich rękach. :) Czytam na bieżąco, ale mogłabym i ciągle czuję się zaskakiwana i intrygowana. :)

#2. "Kes" Barry'ego Hinesa, "The Wasp Factory" Iaina Banksa oraz "Lord Of The Flies" Williama Goldinga to książki, które musiałam zakupić do szkoły. Ostatnią z nich już przeczytałam i muszę przyznać, iż była bardzo sugestywna, mądra i ponadczasowa. Zastanawiam się nad zbiorową recenzją wszystkich moich szkolnych lektur, ponieważ są to ważne książki, o których warto coś napisać. Napiszę ją po zakończeniu pierwszego roku studiów. Wtedy każda z nich będzie już przeze mnie przeczytana i dogłębnie omówiona. :)

#3. Najnowsza książka mojego mistrza, Harlana Cobena, czyli "Już Mnie Nie Oszukasz" to pozycja, której nie mogło tutaj zabraknąć. Zaraz po premierze znalazłam ją na promocji w Biedronce i od razu pomaszerowałam z nią do kasy. :) Czekam na chwilę spokoju, kiedy będę mogła zabrać się za tę książkę! <3


Tak, pod względem książkowym, prezentuje się mój marzec. Ja jestem zadowolona, ponieważ jak na moją aktualną sytuacje z pracą i studiami trzy przeczytane książki to dobry wynik. :) 
A jak to wyglądało u Was? Co czytaliście i kupiliście? Czytaliście jakieś książki z moich stosików? :)

Do następnego, Marta! <3

środa, 22 marca 2017

"Całkiem Obcy Człowiek" Rebecca Stead.

Dzień dobry! 
Dziś przygotowałam dla Was recenzję książki, która strasznie mnie zezłościła! Tym, że się skończyła... :p Przed Wami "Całkiem Obcy Człowiek" Rebecci Stead! :)


Autor: Rebbeca Stead. 
Wydawnictwo: IUVI.
Strony: 321.

Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń. Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać? Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu. A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.


Do książki "Całkiem Obcy Człowiek" nie miałam jakichś wielkich oczekiwań. Miałam tylko nadzieję, że będę się przy niej dobrze bawić oraz, że nie będzie kolejną zwykłą i banalną młodzieżówką. Jednak już po kilku pierwszych stronach przepadłam. Ta recenzja będzie bardzo przyjemna, ponieważ nie widzę w tej książce żadnych minusów! 
Styl autorki jest rzadko spotykany, niecodzienny. Ja chciałabym go określić jako przyjemny, ale wydawał mi się taki tylko na początku. Potem autorka zastosowała kilka zabiegów, które zdecydowanie skomplikowały wszystko. Książka jest przez to trochę wymagająca i pozbawia jej to tytułu zwykłej młodzieżówki na odmóżdżenie. Cała historia skonstruowana jest z krótkich rozdziałów, które czyta się bardzo szybko, a jednocześnie są pełne ciekawych i ważnych wydarzeń. Fabuła powieści jest napisana na wysokim poziomie, przez co większość tytułów z tego samego gatunku nie dorasta "Całkiem Obcemu Człowiekowi" do 'pięt'. Jestem bardzo zadowolona, że ta niepozorna książka okazała się dobrą młodzieżówką, wartą wszelkich zachwytów. 
Konstrukcja powieści zachwyca swoją płynnością oraz brakiem dziur fabularnych. Połączenie ze sobą kilku różnych historii, które się za sobą często łączą i przeplatają. Każdy z narratorów potrafi czymś zainteresować czytelnika, a i nieczęsto tworzy przed nim pewne tajemnice. Wspomniane tajemnice wieńczą cała historię fantastycznymi rozwiązaniami. To sprawia, iż ostatnie rozdziały książki są bardzo intensywne i intrygujące. Szczególnie fascynująca jest część historii opowiadana przez osobę bez imienia. 
Historie przedstawione w książce są życiowe. Każdy z bohaterów próbuje poradzić sobie ze swoim własnymi problemami na różne sposoby. Postaci stają się bardzo ludzkie - czytelnikowi łatwiej się z nimi utożsamić oraz je zrozumieć. Są po prostu kolejnym wielkim plusem. Każda z nich jest charyzmatyczna i wykreowana w fantastyczny sposób. Dla mnie zdecydowanym faworytem jest Sherm, którego historia oraz problemy szczególnie mnie zaintrygowały. Nie znaczy to, iż reszta postaci jest w jakiś sposób gorsza. Wszyscy bohaterowie potrafią swoją historią zainteresować. 
Podsumowując, "Całkiem Oby Człowiek" to pozycja, po którą warto sięgnąć z wielu względów. Jest niebanalna, intrygująca, szczera, ale i urocza i po prostu cudowna. Trzeba także dodać, iż powieść jest przezabawna, ale i wzrusza. Styl zachwyca, a bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze. Dawno nie czytałam młodzieżówki, która kończy się powodzeniem na każdej płaszczyźnie. Serdecznie Wam ją polecam, ponieważ każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Niepowtarzalna i ponadczasowa opowieść o problemach - tych prostych, ale i tych bardziej skomplikowanych - młodych ludzi. Autorka porusza problematykę przyjaźni, miłości, szczerości oraz tego, jak ważne jest bycie sobą. Czegóż chcieć więcej?

Moja ocena: 6/6 z ogromnym serduszkiem. :)

______________

Za możliwość przeczytania książki "Całkiem Obcy Człowiek" serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI! :)
______________

Do następnego, Marta! :)

wtorek, 21 marca 2017

"Kobieta Znikąd" Mary Kubica.

Dzień dobry! 
Chyba następuje właśnie odrodzenie mojego bloga, ponieważ coraz częściej znajduję na niego czas, a pisanie sprawia mi znów tę samą przyjemność! Oby to się nie zmieniło! :) 
Tym razem recenzuję książkę, która trochę mnie zawiodła, ale ostatecznie oceniłam ją wysoko. Przed Wami "Kobieta Znikąd" Mary Kubicy! :)


Autor: Mary Kubica.
Wydawnictwo: Harper Collins Polska.
Strony: 334.

Pewnego dnia Esther Vaughan znika bez śladu. Współlokatorka odnajduje w jej rzeczach niepokojące listy, pełne miłosnych wyznań i jawnych pogróżek. Jeżeli napisała je Esther, to cierpi na poważne zaburzenia i może być niebezpieczna.
Tego samego dnia w pewnym miasteczku pojawia się tajemnicza kobieta. Nikt nie wie, jak naprawdę się nazywa ani skąd pochodzi. Gdy zamieszkała w ponurym, zrujnowanym domu, stało się jasne, że szuka kryjówki. Kogo się boi? Przed kim ucieka? A może to nie ona jest ofiarą, tylko cierpliwie czeka, aż ktoś wpadnie w zastawioną przez nią pułapkę?

"Kobieta Znikąd" zaintrygowała mnie swoim opisem od razu, okładka także jest ciekawa. Po serii książek fantastycznych, młodzieżowych oraz lektur chciałam sięgnąć po coś innego. Dlatego czym prędzej wzięłam się za thriller. Sam początek bardzo mnie rozczarował, ale ostatecznie moja ocena okazała się wysoka.
Trudno mi było przebrnąć przez pierwszą część książki, ale mimo to nie miałam ochoty jej odkładać. Spowodowane to było genialnym klimatem jaki stworzyła autorka. Był nie tylko ciekawy i intrygujący, ale psychotyczny. Początek książki jest naszpikowany wydarzeniami, które oddziaływują na czytelnika w dziwny sposób - wiadomo, że prędzej czy później stanie się coś co będzie można zakwalifikować do kategorii 'psychiczne'. Wprowadzenie do historii jest napisane ciężkim stylem, ale w tym samym czasie jest bardzo ciekawe. Narracja jest podzielona na dwie osoby i wydaje mi się to być bardzo mądrym posunięciem. Zważając na to, iż kiedy perspektywa jednego z bohaterów była bardzo ciekawa, w drugiej było spokojnie i bez fajerwerków, jest to jak najbardziej wygrany pomysł.
Akcja rozwija się powoli, ale tylko w początkowej części książki. Dlatego też pierwsza połowa jest dosyć ciężka do przetrwania. Ale na szczęście w połowie to się zmienia - książki nie można tak po prostu odłożyć. Pojawiają się zaskakujące fakty i zwroty akcji. Zaczyna się dziać wiele, ale wszystko jest opisane w przejrzysty sposób, nie jednak na tyle, by czytelnik rozwiązał zagadkę sam. Zakończenie jest trochę przerażające, intrygujące, a przede wszystkim niespodziewane. To jest największy plus książki. Szkoda tylko, że autorce nie udało się takiego stylu utrzymać przez cały czas opowiadania historii, a nie tylko w ostatnich rozdziałach.
Na kartach całej powieści moją uwagę przykuwają szczególnie dwie postaci. Nie jest to Quinn, czyli jedna z narratorek, która jest napisana dobrze, ale czasami potrafi naprawdę zirytować swoją bezmyślnością. Z drugiej strony ma swoje lepsze chwile kiedy jest lekko przerysowana, ale w ciekawy i bardzo sugestywny sposób. Jednak drugi z narratorów, czyli Alex, to już inna bajka. Jego postać jest skonstruowana fantastycznie. Potrafi obudzić w czytelniku różne emocje, opisuje swoje problemy, dzięki czemu staje się bardziej ludzki. Następnie przechodzimy do czarnego charakteru - osoby, której motywacja jest misternie uknutą intrygą. Ciekawie stworzona, pełna sprzeczności postać. Bardzo wartościowa i, według mnie, drugi najlepszy punkt całej książki.
Podsumowując, warto przebrnąć przez trudniejszy i powolny, ale ciekawy początek, by zostać nagrodzonym genialnym zakończeniem pełnym zwrotów akcji i zawirowań fabularnych. Za względu na zakończenie mogę napisać o tej książce, iż jest elektryzująca, ostatnie strony czyta się z zapartym tchem i podziwem.

Moja ocena: 5-/6.

______________

Za możliwość przeczytania "Kobiety Znikąd" serdecznie dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska. :)
______________

Do następnego, Marta! :)

wtorek, 14 marca 2017

"Pax" Sara Pennypacker.

Dzień dobry!
Dziś kolejna recenzja! Tym razem książki, która zachwyciła mnie, wciągnęła do swojego świata i po zakończeniu zostawiła ze  łzą w oku! Przed Wami "Pax" Sary Pennypacker. 


Autor: Sara Pennypacker.
Wydawnictwo: IUVI.
Strony: 289.

Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu. Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa. Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.
Czy dwunastolatek dotrze sam do domu? I czy odnajdzie tam Paxa?

Usłyszałam o "Paxie" na długo przed premierą. Z początku historia tylko trochę mnie zainteresowała. Po jakimś czasie znów natknęłam się na tę książkę i od razu chciałam ją przeczytać. Z jednej strony dziwiłam się, że jest zakwalifikowana do kategorii dla dzieci, ale cóż. Zaczęłam czytać i... przepadłam! Cudowność - gdybym miał ją opisać jednym słowem. A co było cudowne tak dokładnie?
Styl jakim popisała się pani Pennypacker jest świetny! Pisze w świeży, przystępny sposób. Co bardzo ważne - nie nuży czytelnika, mimo, że sporą część książki zajmują opisy. Całość jest okraszona niesamowicie dużą dawką skrajnie różnych emocji - podczas czytania można płakać ze smutku, ale i ze śmiechu. Można się złościć, a i wpaść w zadumę. Widać, że autorka postawiła mocny nacisk na emocje i uczucia czytelnika. Tak samo dobrze odwzorowuje przeżycia bohaterów. To wszystko upiększone jest fantastycznymi, minimalistycznymi ilustracjami, które same w sobie wiele przekazują.
Książka przedstawia piękną historię, która od początku angażuje czytelnika. Zawiera ona w sobie sporo motywów i wątków ukazanych w prosty, ale nie banalny sposób. Mnie najbardziej przypadł do gustu motyw drogi, ale i opis więzi pomiędzy lisem i chłopcem. Wielu może uznać to za nudne, ale na kartach całej książki ukazana jest wędrówka chłopca oraz lisa, poszukujących siebie na wzajem. Ale w ten sposób najlepiej mogła zostać przekazana więź jaka ich połączyła. Myślę, że jednym z celów książki było opisanie relacji człowiek - zwierzę, która często jest mocniejsza, bardziej szczera i prawdziwa niż ta na linii człowiek - człowiek. A to wszystko opisane w taki sposób, iż czytelnik w każdym wieku zrozumie istotę poruszonego tematu.
Kolejną ważną częścią jest ukazanie zła, jakie wyrządza człowiek oraz wojna. Przedstawienie tego oczami małego dziecka, ale i zwierzęcia musiało być dosyć ciężkim zadaniem, ale autorka sobie z nim poradziła. Czytanie o tym jak lis opisuje i nazywa czynności i rzeczy, które widzi są poruszające i wstrząsające. Przy opisie chłopca można zauważyć jak dojrzewa, poprzez to co się dzieje i czego się dowiaduje.
Bohaterowie w "Paxie" to przyjemny i długi temat! Zacznę od postaci chłopca, która jest szczera, silna i ludzka. Odwzorowuje ludzkie pragnienie miłości, poczucia bezpieczeństwa i bliskości. Jest to przykład, który ukazuje walkę, którą czasem toczą ludzie, by nie utracić tych, na których najbardziej nam zależy. W jego poczynaniach można odnaleźć samego siebie. Kolejny z bohaterów, który zasługuje na nie mniej uwagi - jeśli nie większość - to oczywiście lis, Pax. Cały świat, wydarzenia i uczucia ukazane z perspektywy zwierzęcia to coś niesamowitego. Wiadomym jest, iż nikt z nas nie dowie się jak naprawdę odbierany jest świat przez zwierzęta, ale tutaj autorka przedstawiła to w taki sposób, iż jestem w stanie uwierzyć jej we wszystko co napisała. Ciekawa, niezwykle ważna i pięknie zarysowana, a mimo to postać drugoplanowa, czyli Vola, to dla mnie kolejny duży plus książki. Jak na postać, która nie grała tutaj głównej roli i tak była bardzo ważną częścią historii. Autorka idealnie wymierzyła granicę, której nie przekroczyła.
W temacie postaci trzeba także wspomnieć o relacjach, które także są tutaj mocno akcentowane i wydaje się, iż niezbędne. Każda z nich właściwie dotyczy chłopca, ale łączy go z najważniejszymi postaciami. Relacje chłopca z lisem, ojcem oraz Volą są subtelnie, ale bardzo wyraziście zarysowane. Nie odwracają uwagi od głównego toru wydarzeń, są tłem, bez którego książka byłaby nudna, bezuczuciowa, zwykła.
Jest to historia, która otwiera oczy i na pewno nie jest skierowana tylko dla najmłodszych. Jest piękna, ponadczasowa, subtelna, szczera i bardzo wzruszająca. Mogłabym mówić o niej godzinami. Mogłabym godzinami ją analizować, ale nie znalazłabym żadnych słabych stron. Mam nadzieję, że to co napisałam zachęciło Was do sięgnięcia po tę pozycję, bo naprawdę warto!

Moja ocena: 6/6. <3 

________________


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI! :)

________________

Do następnego, Marta! :)

poniedziałek, 6 marca 2017

"Endgame. Reguły Gry" James Frey & Nils Johnson - Shelton.

Dzień dobry!
Witam Was moją kolejną recenzją! Wiem, że ostatnio było mnie tu bardzo mało, ale chęci wracają, a i ja sama wiem, że muszę się za siebie zabrać! :) Dlatego też zaczynam nadrabianie od przedstawienia Wam mojej opinii na temat kolejnej książki duetu Frey & Johnson - Shelton, czyli "Endgame. Reguły Gry"



Autor: James Frey & Nils Johnson - Shelton.
Wydawnictwo: Sine Qua Non.
Strony: 343.

Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata – Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden! Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios. Teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia. Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie dopuszczą do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry. Wszystkich łączy jedno. Są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Doprowadzą sprawy do końca, ale na własnych zasadach.

Trylogia "Endgame", już od pierwszych stron, stała się jedną z tych, które bardzo polubiłam i wiedziałam, że będę dobrze wspominać. Liczyłam więc na genialne zakończenie serii. Zamknięcie jej w efektowny sposób, z wielkim boom! Ale  nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, prawda? Tak stało się w tym przypadku. Niestety muszę to napisać - mimo, iż trzecia część nie jest tragiczna, jest najgorszym ogniwem trylogii. 
Problem z tą książką jest taki, iż ciągle się tutaj coś dzieje. Jest wiele zwrotów akcji oraz niespodziewanych wydarzeń, ale to wszystko wcale nie angażuje czytelnika. Podczas czytania poprzednich części wcześniej wymienione aspekty działały na mnie, sprawiały, że się denerwowałam, śmiałam, bałam, czasem nawet wzruszałam. Trzecia część niestety nie budzi żadnych emocji. Jej czytanie przywodzi na myśl spokojne siedzenie na skraju jeziora i czekanie, aż ryby 'zaczną brać'. Nie za bardzo rozumiem dlaczego autorom nie udało się to tym razem, skoro poprzednio sukcesywnie osiągali bardzo wysoki poziom zaangażowani czytelnika w historię. 
Nie mogę jednak powiedzieć, że brak jakichkolwiek emocji sprawił, iż książka mi się nie podobała. Na największy plus zasługuje początkowa część książki, która jest nieco bardziej żywa od jej reszty. To tutaj podejmowane były bardziej spontaniczne i drastyczne decyzje. Działo się o wiele więcej, a i styl okazał się być lepszy. Zakończenie książki bardzo mnie rozczarowało. Po tej trylogii oczekiwałam czegoś naprawdę genialnego. Ale kiedy przyszło co do czego i historia doszła już do punktu kulminacyjnego - nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Pomijam fakt, że mniej więcej od połowy książki przewidziałam jak zostanie zakończona trylogia. Oczywiście zdarzyły się małe chwile, które w jakiś sposób zbiły mnie z tropu, ale to za mało. Całość mnie ciekawiła, mimo, że czytanie szło mi opornie, a to dlatego, iż ciągle miałam nadzieje na rozbudzenie akcji. Muszę też przyznać, że wracałam do "Endgame" chętniej motywowana ciekawością.
W tej części skupiamy się na mniejszej ilości bohaterów, mimo, iż pojawia się kilka całkiem nowych postaci. Pomaga to w lepszym poznaniu postaci oraz łatwiejszym ulokowaniu swojej sympatii, co wiąże się z ostatecznym wyborem - komu kibicujemy. Niestety i na tym polu autorzy zaliczają potknięcie - niewiele postaci jest naprawdę godnych uwagi. Bohaterowie, którzy w poprzednich częściach byli co najmniej ciekawi - już ostatecznie tracą na swojej wartości. Tylko w przypadku kilku postaci, na szczęście tych, które grają największą rolę, dobry poziom ich wykreowania pozostaje zachowany, a nawet jest w pewnym sensie ulepszony. Z jednej strony szkoda mi postaci, które zaliczyły spory upadek, ale z drugiej w ten sposób autorzy podbudowali inne, a to mi się podobało. 
Jest to tytuł, który budzi kilka sprzeczności. Jestem bardzo niezdecydowana jeśli chodzi o jego ocenę. Mimo widocznego ogromu włożonej pracy, poświęconych godzin spędzonych na weryfikowaniu danych, na odnajdywaniu sporej liczby źródeł, niezłym kombinowaniu oraz wypijaniu kolejnych kubków kawy, widać w ostatniej części sporo niedociągnięć, których nie było w poprzednich dwóch częściach. Może autorzy po prostu gdzieś w trakcie tworzenia stracili wątek i nie mogli się odnaleźć. Może zakończenie trylogii od początku miało tak wyglądać, ale wkradł się jakiś błąd, który zlekceważony narobił niezłego i niepotrzebnego bałaganu. Cóż więcej mogę napisać? Trylogię będę wspominać dobrze. Mając w pamięci poprzednie tomy, spoglądam na ostatni z pobłażliwością i przymrużeniem oka, ponieważ cenię pracę włożoną w przygotowanie tej serii. Ode mnie to wszystko, ale pragnę jeszcze dodać, iż warto przeczytać tę książkę dla tych kilku postaci i dosyć dobrego początku oraz dla zaspokojenia ciekawości. 

Moja ocena: 3/6. 

_____________

Za możliwość przeczytania książki "Endgame. Reguły Gry" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non! :)
_____________

Do następnego, Marta! :)

piątek, 3 marca 2017

Podsumowanie lutego 2017!

Dzień dobry! 
Po raz kolejny przedstawiam Wam moje podsumowanie - tym razem lutego. Co zdobyłam, co przeczytałam. Bez zbędnego przedłużania - zaczynamy! :)

Przeczytane w lutym: 


#1. Luty rozpoczęłam od cudownej przygody z "Paxem" Sarah Pennypacker. O tej książce mam sporo do napisania i w najbliższym czasie muszę zabrać się za jej recenzję. Zdradzę Wam, iż mimo, że kwalifikuje się ona w kategorii 'dla dzieci', według mnie jest pozycją odpowiednią dla czytelników w każdym wieku. Niesamowite historia! :)

#2. Drugą pozycją jest "Endgame. Reguły Gry"  Jamesa Freya oraz  Nilsa Johnson - Sheltona. Trzecia i ostatnia część bardzo znanej trylogii, która odniosła ogromny sukces. Według mnie książka ta wymagała bardzo wielkiego nakładu czasu i pracy, ale czy wszystko poszło tak jak powinno? O  tym napiszę w recenzji. :)

Niestety, sesja pokrzyżowała mi plany i przeczytałam tylko dwie książki. Powtarzam sobie, jednak, iż ważne jest to, że w ogóle czytam! :p

A teraz lutowe zdobycze! :)


#1. "Na Wyspie" autorstwa Tracey Garvis Graves to książka, o której słychać niewiele. Ja dowiedziałam się o niej na krótko przed premierą, ale zupełnie o niej zapomniałam. Ostatnio znalazłam ją na biedronkowej promocji. Jestem jej ciekawa, więc zaryzykowałam. :)

#2. "Endgame" otrzymałam od wydawnictwa SQN, jestem już po lekturze i - jak wspominałam - szykuję recenzję. :)

#3. #4. "Całkiem Obcy Człowiek" oraz "Piasek Raszida" to dwie pozycje, które planuję przeczytać w najbliższym czasie, a które otrzymałam od wydawnictwa IUVI. :)

#5. "Kobieta Znikąd" Mary Kubicy to książka , którą aktualnie czytam. Otrzymałam ją jako egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Harper Collins Polska. :)

Tak przedstawia się moje podsumowanie. Jakie książki Wy przeczytaliście i zdobyliście w lutym? :)

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 2 lutego 2017

Podsumowanie stycznia 2017!

Dzień dobry! 
Mamy już luty, więc czas na następne podsumowanie! 

Zacznijmy od książek, które przeczytałam w styczniu! :)


#1. Ten rok zaczęłam od przeczytania książki Emily Bronte - "Wichrowe Wzgórza". Była to jedna z moich lektur, ale mimo to podobała mi się. Myślałam jednak, że moja ocena będzie wyższa. Najlepszą częścią książki jest postać Heathcliffa, a najgorszą niestety to, iż jest to przede wszystkim książka o miłości, a mi trudno się czyta książki, gdzie jest to jeden z głównych problemów... :)

#2. Kolejna z pozycji to również lektura i dlatego czytałam ją w oryginale, czyli niesamowite dzieło Ocara Wilde'a "The Picture Of Dorian Gray". To dzieło trafiło na moją listę najlepszych książek. Z cudownym przesłaniem, ciekawymi postaciami i elektryzującym zakończeniem! Polecam! :)

#3. Ostatni książka to "Busem Przez Świat. Australia Za 8 Dolarów" Karola Lewandowskiego. Chyba nie trzeba nikomu mówić o czym jest ta seria oraz, że wszystko w niej zawarte działo się naprawdę! Polecam ją wszystkim miłośnikom przygód i podróży oraz tym, poszukującym inspiracji! Ta pozycja wciągnie was bez reszty i sprawi, że zapragniecie rzucić wszystko i ruszyć w drogę! :)

Przeczytałam w styczniu trzy książki, ale dla mnie jest to dobry wynik, ponieważ, patrząc na to co się teraz dzieje (czyt. studia i SESJA!), to naprawdę sporo. :)

A teraz czas na nowe książki, które trafił do mnie w styczniu! :)


#1. "Istota zła" Luca D'Andrei wpadła w moje ręce z promocji w lidlu! Okładka, opis i pierwsze dwa zdania zdecydowały za mnie i - nawet się nie zorientowałam - a stałam już w kolejce do kasy, ściskając książkę w ręce. Mam nadzieję, że ta książka mnie nie zawiedzie! :)

#2. "Pax" Sary Pennypacker otrzymałam od wydawnictwa IUVI i jest moją obecną lekturą! I już mogę Wam powiedzieć, że początek jest zdumiewająco subtelny i piękny. A co z resztą książki? Tego dowiecie się w recenzji, która niedługo! :)

#3. "Ludzie Nowego Jorku" Brandona Stantona to prezent z karty podarunkowej. Jestem już po lekturze tej, hmm, książki? Ciągle do niej wracam, ponieważ nie mogę odmówić sobie tej przyjemności! Na wyrażenie mojej wielkiej miłości do tej pozycji poświęcę osobny post! :)

Takie oto nowości trafiły do mnie! A jak Wam książkowo minął styczeń? :)
Ja tymczasem wracam do sesji oraz 'Paxa'! 

Do następnego, Marta! :)

piątek, 27 stycznia 2017

"Busem Przez Świat. Australia Za 8 Dolarów" Karol Lewandowski.

Dzień dobry!
Witam Was po dosyć długim czasie, znów! Wszystkie te dni wypełniły mi egzaminy, zaliczenia, kolokwia, praca i... skoki narciarskie... :D Ale to tylko mały przerywnik. :D Jestem tutaj z nadzieją, iż po sesji choć trochę mnie tutaj będzie więcej, bo - szczerze? - bardzo tęsknię! Dziękuję tym, którzy ciągle tutaj są i nie odeszli w tym gorszym czasie! :)
Wracam więc z recenzją w formie: 5 powodów, by przeczytać! I już wiadomo, że "Busem Przez Świat. Australia Za 8 Dolarów" Karola Lewandowskiego bardzo mi się podobało! A dlaczego? :D


Autor: Karol Lewandowski.
Wydawnictwo: Sine Qua Non.
Strony: 316.

Cztery miesiące i 25 tysięcy kilometrów starym busem przez Australię. Członkowie ekipy BUSEM PRZEZ ŚWIAT przeżyli 50-stopniowe upały, stanęli oko w oko z krokodylami, psami dingo, kazuarami i dziesiątkami jadowitych węży oraz pająków. Nauczyli się rzucać bumerangiem i grać na didgeridoo, mieszkali w aborygeńskiej wiosce, przeżyli burzę piaskową i atak szarańczy. Poparzyły ich meduzy, wydobywali najdroższe kamienie świata, odwiedzili podziemne domy oraz jedli hamburgery z kangurów i krokodyli… Dzięki załodze busa pokochacie Australię taką, jaka jest naprawdę – dziką, nieujarzmioną i bardzo zaskakującą.

Po kilku miesiącach znów wróciłam do poznawania przygód ekipy z busa. I po raz kolejny się nie zawiodłam, ba, chcę kolejne części! Czas na pięć powodów, dla których warto przeczytać "Busem Przez Świat. Australia za 8 dolarów" Karola Lewandowskiego! :)

#1. Coś co mnie za każdym razem urzeka i każe sięgnąć po kolejną część z tej serii to niesamowity humor! Opisując całą historię, Karol nie powstrzymuje się od zabawnych i celnych komentarzy. Przedstawia wszystko z cudowną lekkością. Opowiadanie przychodzi mu lekko - nie pisze tego na siłę i dlatego humor w jego książkach jest prawdziwy i niewymuszony! :)

#2. Ta seria charakteryzuje się prostym, poprawnym językiem. Styl pisania jest przystępny do każdego odbiorcy. Jest to swoisty dziennik z podróży. Ukazuje on przeżycia całej ekipy, a w szczególności Karola, który wszystko to opisuje. A robi to w taki sposób jaki jemu by się spodobał - i to jest niesamowicie wygrane. Tego wszystkiego dopełnia zachwycający wstęp, który nie pozwala odłożyć książki. Ale nie tylko początek jest świetny. Cała książka jest bardzo ciekawa i trudno oprzeć się przeczytaniu kolejnego rozdziału... i kolejnego... i kolejnego... :)

#3. Czytam o przygodach młodych, odważnych ludzi, którzy zaryzykowali i im się udało. I mimo, iż nie znam ich osobiście, to głęboko w nich wierzę i im kibicuję! Warto przeczytać tę książkę, by ich poznać i dać się zainspirować. Jeśli mowa o niesamowitych ludziach, to muszę wspomnieć, iż każda z trzech części, ale ta w szczególnym stopniu, pokazuje ile dobra i zrozumienia jest w ludziach. Mimo, iż wszyscy myślą, że nie ma już miejsca na bycie dobrym, wyrozumiałym człowiekiem w tych czasach. Historie tutaj przedstawione dają nadzieję na to, iż może my też spotkamy tych ludzi, którzy zawsze pomogą, często bezinteresownie. 

#4. Za każdym razem kiedy czytam książki Karola mam ochotę rzucić wszystko, kupić busa i wyjechać. I tak samo było podczas czytania o przygodach w Australii. Książka ta niesamowicie inspiruje i pozwala uwierzyć w siebie, bo skoro oni dali radę, to ja też! Dodatkowo Australia jest tutaj ukazana z innej perspektywy, nie tej komercyjnej, ale realistycznej i naturalnej. Zawsze chciałam tam pojechać, ale po lekturze "Busem Przez Świat" pragnę tego jeszcze bardziej, mimo tych wszystkich niebezpieczeństw, które tam na mnie czekają!

#5. Książka jest pięknie wydana. Wzbogacona jest o cudowne zdjęcia oraz praktyczne wskazówki z podróży. Może być więc ona traktowana jak przewodnik po Australii, jej najciekawszych miejscach oraz największych niebezpieczeństwach. Takie przewodniki to mogłabym czytać nałogowo! :)

Moja ocena: 5/6. :)

_______________

Serdeznie dziękuję Wydawnictwu Sin Qua Non za możliwość przeczytania "Busem Przez Świat. Australia za 8 Dolarów" Karola Lewandowskiego! :)
_______________

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tę książkę. A jeśli już poznaliście australijskie przygody ekipy z busa, dajcie znać jak Wam się podobało! :) 

Do następnego, Marta! :)

środa, 4 stycznia 2017

Top 5 najlepszych ksiązek 2016 roku!

Dzień dobry!
Kolejny dzień podsumowań! Dziś zestawienie książek, które według mnie był najlepsze! Z całej listy przeczytanych przeze mnie książek wybrałam 10, które wywarły na mnie największe wrażenie. Dlatego dziś oprócz najlepszej piątki, zaprezentuję Wam także 5 honorowych pozycji, które o mały włos znalazły się w gronie najlepszych! Dodatkowo muszę wspomnieć o tym, iż ostatnia, najwyżej oceniona trójka, mogłaby znaleźć się na jednym, najwyższym stopniu podium! Nawet teraz, kiedy to piszę, nie do końca wiem na jakich miejscach powinny się uplasować. :) Zaczynamy!

HONORABLE MENTIONS - czyli 5 pozycji, których nie mogłam pominąć! 



"Wszystko to, co wyjątkowe" to książka, o której wiedziałam po przeczytaniu tyle, że na pewno musi się znaleźć w gronie najlepszych. Podczas czytanie tej książki odnalazłam w głównej bohaterce samą siebie i niesamowicie mi się to spodobało. Napisana z polotem, humorem, odwagą i - co najważniejsze - sensem, ponieważ w takich młodzieżówkach często się go gubi. 

O "Byliśmy Łgarzami" słyszałam dużo złego. Ale od kiedy tylko zobaczyłam okładkę na zagranicznym booktubie i przeczytałam opis, nie mogłam sobie jej odmówić mimo wszystko. I się nie zawiodłam. Zakochałam się w lekko artystycznym i niezbyt łatwym stylu pisania, w charakterystycznych, tajemniczych postaciach i fabule, która co chwila ujawniała jakieś intrygi i sekrety. Cudo! 

Tak bardzo cieszę się, że w tym zestawieniu pojawiła się książka polskiego autora! Szczególnie, iż polskie nazwisko pojawiło się w podsumowaniu najgorszych książek. "Clovis LaFay. Magiczne Akta Scotlandyardu" Anny Lange mnie zauroczyły! Takich książek poproszę dużo więcej. Niesamowity klimat, ciekawe relacje między postaciami i sam Clovis LaFay! Jestem jak najbardziej na tak!

"Szklany Tron" Sarah J. Maas przeczytałam jakoś na początku roku. Bałam się, że nie podzielę powszechnej bardzo wysokiej opinii. Jednak pierwszy tom mnie zachwycił. Bohaterowie wykreowani bardzo dobrze, cały świat zachwyca dokładnością, a akcja i intrygi to spójna całość, która ani na chwilę nie znika i nie traci na wartości. Nie mogę doczekać się przeczytania kolejnych tomów, które - mam nadzieję - będą jeszcze lepsze! :)

Książka, która mnie zaskoczyła, ponieważ byłam do niej sceptycznie nastawiona. Po mojej przygodzie z "Dziewczyną z Pociągu" kiedy to początek bardzo mi się podobał, ale po dłuższym czasie zrozumiałam jak bardzo ta książka była przereklamowana, bałam się, że tak samo jest z "Zaginioną dziewczyną". Na szczęście Gillian Flynn pokazał klasę. Prawie cały czas czułam przechodzące mi po plecach ciarki, a c kilka stron unosiłam szeroko otwarte oczy znad książki i przez chwilę rozmyślałam, czy to jest możliwe, że ta książka może być tak genialna. Nic nie przekona mnie, że to nie wyszło - cudowny pomysł na książkę, fantastyczni bohaterowie i ten dziwny, mroczny klimat, który mnie w sobie rozkochał.

A teraz czas na najlepszą piątkę! :)


Na piątym miejscu seria "Malfetto" Marie Lu!
Obie książki przeczytałam w tym roku i zupełnie straciłam dla tej serii głowę. Po cudownej trylogii "Legenda" nie mogłam oprzeć się kolejnym książkom od Marie Lu. Dlatego sięgnęłam po Malfetto i odmienność tych pozycji od większości uderzyła mnie od razu. Tutaj główną bohaterką jest czarny charakter. Akcja nie zwalnia tępa anie w pierwszej, jak i drugiej części. Cała fabuła jest spójna, a świat zachwyca pod każdym względem. Więcej takich niestandardowych, niczym nie wyróżniających się serii, poproszę! :)


Czwóreczka to "Inwazja na Tearling" Eriki Johanson!
Pierwsza część mnie w sobie rozkochała i z utęsknieniem czekałam na kolejną. Nie zawiodłam się! Od tej pozycji otrzymałam jeszcze więcej niż się spodziewałam. Niektóre relacje rozwijały się niesamowity sposób, a pojawienie się nowych bohaterów nadało książce jeszcze większego polotu. Moje ulubione postaci stały się jeszcze wyraźniejsze, intrygi pojawiały się coraz częściej i przez to nie mogłam przestać czytać. Samo zakończenie pozostawiło mnie osłupiałą. Gdzie jest kolejna, trzecia część?!  


Na trzecim stopniu podium - "Osobliwe i Cudowne Przypadki Avy Lavender" Lasyle Walton!
Przedstawiam Wam moją świeżo narodzoną miłość do realizmu magicznego. Po skończeniu tej pozycji nie mogłam przez kilka dni ogarnąć moich myśli, emocji i ogólnie wszystkiego. W głowie wirowały mi sceny z książki, a szczególnie zakończenie. Nie spodziewałam się, że tak się zakocham w tej powieści. Niezaprzeczalnie wspaniały talent autorki, przepiękny styl pisania, fantastyczny pomysł i cudowna Ava Lavender, której nie zapomnę do końca życia!


Na drugie miejsce na pudle wskoczył Thomas Morgenstern i jego "Moja Walka o Każdy Metr"!
Emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania wracają za każdym razem, gdy tylko spojrzę na tę książkę. Niby książka napisana przez zwykłego skoczka. Ale kto zrobiłby to lepiej niż on. Jego historia mnie poruszyła do granic możliwości i to sprawiło, że kolejny rok z rzędu w moim zestawienie pojawia się książka sportowa. Tę pozycję polecam każdemu, ponieważ to co się w niej zawiera to nie tylko historia Morgiego, ale emocje, radość, problemy osobiste i strach.


Na najwyższym stopniu podium mój ulubiony autor Harlan Coben i jego "Nieznajomy"!
Jakże by inaczej? To zestawienie nie istniałoby bez tego nazwiska. "Nieznajomy" zachwycił mnie, a znalazł się tak wysoko, ponieważ jest inny niż pozostałe książki mistrza. Pojawiają się tutaj te same wątki co zawsze, ale i wiele nowych skonstruowanych cudownie. Ja nie potrafię opisać słowami talentu Cobena i lepiej nie będę próbować. Muszę jednak napisać, że jeśli ktoś z Was nie przeczytał jego ani jednej książki - to nie wiem co jeszcze tutaj robicie! Do bibliotek, księgarni! Po Cobenowskie arcydzieła!



To by było na tyle. Napiszcie jak prezentują się wasz podsumowania! :)

Do następnego, Marta! :)

wtorek, 3 stycznia 2017

Top 5 najgorszych książek 2016 roku!

Dzień dobry!
Witam Was już w Nowym Roku i życzę, aby był on lepszy niż każdy z dotychczasowych oraz byście spędzili w nim wiele czasu z książkami! :)
A teraz czas przejść do tematu mojego pierwszego podsumowania roku 2016! Najgorsze książki 2016 to zbiór książek, z których nie wszystkie nie sprawił mi przyjemności podczas czytania. Wymieniam tutaj pozycje, które oceniłam najniżej oraz te, które naprawdę były bardzo złe. Tak więc zapraszam Was na to najmniej przyjemne zestawienie! :)


Miejsce piąte, a na nim "Krew i Stal" Jacka Łukawskiego. 
Z bólem serca umieściłam na tej liście polski tytuł. Mimo, że do ostatniej strony czytałam z wielką nadzieją - zawiodłam się. Jednak ta książka nie jest tutaj dlatego, iż jest zła, nie do przeczytania itd. W mojej opinii jest to pozycja z wielkim potencjałem, który nie został dobrze wykorzystany. Polot i ciekawe wydarzenia zostały przyćmione za długimi opisami, a postaci był za mało charakterystyczne. Ja nie wiem czy będę kontynuować serię, ale mam ogromną nadzieję, że druga część jest o wiele lepsza. Trzymam za to kciuki, ponieważ na tle innych polskich premier tego roku ta niestety wypada słabo. 


Miejsce czwarte, tuż za podium, zajmuje Sarah Dessen i jej "Ktoś taki jak ty". 
Tak samo, jak wyżej, ta książka nie była bardzo zła, jednak się na niej przejechałam. Miało być o nastoletniej ciąży i problemach z tym związanych. A było w większości o szkolnych problemach nastolatek i miłości młodych ludzi. Pojawiło się kilka momentów, kiedy temat ciąży był rozwijany. Już nie chodzi o postaci, styl autorki czy dialogi. Ale skoro na okładce jest napisane, iż ta ksiązka opowiada historie dziewczyny, która w młodym wieku zachodzi ciążę, to czytelnik, który sięga po tą pozycję oczekuję, iż to właśnie otrzyma. Niestety nie tutaj. Narratorką jest przyjaciółka ciężarnej i sposób prowadzenia przez nią historii jest co najmniej egoistyczny i naiwny. Z innym opisem moja ocena byłaby może wyższa. Przykro mi. 


Pierwszy stopień podium, czyli miejsce trzecie zajmuje książka "Biuro Podróży Samotnych Serc: Kierunek Tajlandia" autorstwa Katy Collins. 
Tutaj także zawiódł opis. Główna bohaterka robiła się irytująca bardzo rzadko, momenty podróży przez Tajlandię były bardzo ciekawe, a czasem było nawet zabawnie - mimo to wszystko - ciągle był to romans. Romans, w którym za dużo było rozmyślania o facetach i utraconych miłościach. Ugh. Naprawdę miałam nadzieję, że nie będzie to tak denerwujące. Przepraszam, ale jeśli na okładce porównuje się tę pozycję do przygód Bridget Jones - wymaga się jakości. Bridget jest wyważona, pełna dowcipu i nie nuży odbiorcy. Niestety tutaj się to nie udało. 


Drugie miejsce, a na nim "Zabawy z bronią" Faye Kellerman.
Zdecydowanie zasłużone drugie miejsce. W pewnym momencie ta książka zajmowała nawet pierwszą pozycję, ale jednak zmieniłam zdanie. Tutaj wszystko poszło nie tak oprócz stworzenia jednego z bohaterów, który pojawia się raptem na kilkunastu stronach i jest okropnie bogatym, zaniedbującym syna, niespełna zdrowym na umyśle starszym mężczyzną, który pomimo to ma przynajmniej swój charakterystyczny sposób bycia i charyzmę. I tak właśnie kończę z plusami tej książki. Nieskładna fabuła, nudna, dłużąca się akcja, dziwnie wykreowani bohaterowie i ich śmieszne problemy, które pojawiają się nie wiadomo skąd. Jest tylko jeszcze jedna część książki, która jako tako się broni - problemy kulturowe. Na nieszczęście autorki - rozwinęła je za mało, a nuż to jakoś podniosłoby ocenę książki. 


I nareszcie, najwyższy stopień podium! Przed Wami najgorsza książka roku, oczywiście w mojej opinii, czyli "Szklany Miecz" Victorii Aveyard. 
Nie oceniaj książki po okładce - idealnie tutaj pasuje. Czerwona Królowa jak i Szklany Miecz - obydwie część serii mają niesamowite okładki. Przyznaję się bez bicia, że po pierwszy tom sięgnęłam w dużej mierze ze względu na stronę wizualną - jakże to był duży błąd. O ile pierwsza część nie była najgorsza, ale przeciętna, Szklany Tron to porażka totalna, a główna bohaterka jest jedną z najbardziej nielubianych przeze mnie postaci w ogóle. Niestety, ale powolna akcja, banalna fabuła, wyraźne inspiracje i głupie zachowania wielu postaci przemawiają tylko za tym, by nie sięgać po kolejną część. Jedyny plus to postaci Meavena oraz Kilorna, które pojawiają się dużo mniej, niż te małowartościowe. Za wszystkich wymienionych wyżej pozycji to ta budzi we mnie największą irytację i niechęć. 

Uf, trudno było przez to przejść. Tak bardzo chciała bym trafiać tylko na dobre książki. Ponadto chcę, aby każdy z Was był świadomy, że to jest moje osobiste zestawienie i każdy może się z nim nie zgodzić. Ja szanuję zdanie i gusta każdego innego. To jest naturalne, iż nie we wszystkim się zgadzamy. :) 
Tak wygląda moje podsumowanie roku 2016 - część pierwsza. Może jeszcze dziś pojawi się post o top 5 najlepszych książkach! 

Do następnego, Marta! :)