środa, 31 grudnia 2014

Podsumowując...

Dzień dobry! 
Dziś witam was podsumowaniem roku 2014! Napiszę wszystkie najważniejsze wydarzenia na moim blogu z tego roku - już od dawna o tym myślałam. Dziś przechodzę do realizacji i mam nadzieję, że wam się spodoba! Zapraszam! :)

Zacznijmy od tego, że to właśnie w roku 2014 narodził się mój blog. A wszystko zaczęło się 25 kwietnia. Miałam tyle do powiedzenia na temat książek, że postanowiłam założyć bloga z recenzjami. Nadałam mu nazwę, nie twierdzę, że to było łatwe, Let's read books! Jego założenie dało mi dużo radości, ale i dumy z samej siebie, bo jednak coś mi się udawało. 
Dotychczas na blogu pojawiło się 48 postów! Z czego cztery to książkowe stosiki, dwa to moje wishlisty, sześć to tagi książkowe, a reszta, czyli trzydzieści cztery posty, dotyczyły recenzji przeróżnych książek. 
Wzięłam udział w akcji ReadWeek, organizowanej przez Martę z bloga Secret-Books (klik) oraz zostałam nominowana do LBA przez Paulinę z bloga Regał Na Poddaszu (klik). Wzięłam także udział w wyzwaniu OkładkoweLove u Ami z bloga Recenzje Ami (klik)
Podczas mojej dotychczasowej wędrówki blogowej, która trwała ponad 8 miesięcy, dokładnie 251 dni (!), zdobyłam 58 obserwatorów, a na moim blogu wybiła liczba 4260 wyświetleń
Blog przyniósł mi wiele radości, cieszyłam się z każdego nowego obserwatora, z rosnącej liczby wyświetleń, ze wszystkich miłych komentarzy. Zawarłam kilka znajomości i już na stałe zżyłam się z blogosferą, przez co także wkroczyłam w świat BookTube'a. Nie ukrywam, że podoba mi się nagrywanie książkowych filmików, ale jeśli już to na to mam jeszcze czas. 
Podsumowując chciałabym wszystkim podziękować za czas spędzony na moim blogu, za to, że czytaliście to co tu po sobie zostawiłam! Dzięki wam miałam motywację do dalszej pracy i mam nadzieję, że blog dzięki wam przeżyje jeszcze więcej cudownych chwil! 

A tutaj mam dla was ważniejsze momenty bloga na obrazku, mam nadzieję, że coś będzie widać :p

 
Na koniec chciałabym wam także życzyć szczęśliwego Nowego Roku, szalonej imprezy sylwestrowej, więcej czasu w Nowym Roku, zdrowia i oczywiście więcej górek książek! Życzę wam jeszcze więcej odwagi i zapału do pracy oraz oby rok 2015 był lepszy niż jakikolwiek przedtem! :)

Do następnego, już w 2015 roku, Marta! :*

piątek, 26 grudnia 2014

Stosik #4 +LBA.

Dzień dobry!
Witam was w ten ostatni świąteczny dzień! Jakże smutno to brzmi! Na pocieszenie jednak pozostały nam prezenty! Chyba, że ktoś z was był niegrzeczny w tym roku i Gwiazdor nie wpadł z wizytą? :p U mnie na szczęście był i zostawił pokaźny książkowy stosik. On to dopiero wie jak mnie uszczęśliwić! A teraz się nim pochwalę! A jak! :p


Tak właśnie prezentują się moje gwiazdkowe zdobycze! Czyż nie są piękne? 
Zacznijmy od góry:

#1 Pięć tomów serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" Ricka Riodana - uwielbiam! Chcę jak najszybciej rozpocząć moją przygodę z tym autorem i z mitologią w takim wydaniu!

#2 Trylogia "Legenda" Marie Lu - jestem bardzo ciekawa przygód Day'a i June oraz stylu pani Lu, ponieważ pomysł jest niezwykły, a jakie będzie wykonanie? Przekonajmy się!

#3 Druga i trzecia część trylogii "Więzień labiryntu" Jamesa Dashnera - czekałam na te dwie pozycje od wakacji i nie mogę się doczekać kolejnych przygód streferów, świeżaków i klumpów!

#4 Ostatnia część trylogii "Rywalki" Kiery Cass - jak cudownie będzie kolejny raz zanurzyć się w królewski świat i zapoznać się z końcową historią Ami, Aspena, Maxona oraz całego królestwa!

Tak prezentuje się mój stosik. A co wy znaleźliście pod choinką? Chcielibyście coś z tego co ja otrzymałam, czy macie inny gust? Czekam na wasze odpowiedzi! :)

______________


Niedawno zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Paulinę z bloga Regał na poddaszu (zapraszam, bo warto! klik). Jako, że nigdy jeszcze nie zostałam do tego nominowana - dziękuję bardzo! Postaram się odpowiedzieć jak najlepiej umiem, ale zupełnie nie wiem kogo nominować! Coś się wymyśli! :)


Pytania: 
#1 Twój ulubiony gatunek książek?
Ojej! Nie ma ulubionego gatunku! :p Uwielbiam czytać kryminały, kocham fantastykę, od czasu do czasu lubię coś życiowego, ale nie do końca napisanego tak... 'normalnie' - jeśli wiecie o co chodzi. :p Myślę, że lubię każdy gatunek, ale nie każda książka przypadnie mi do gustu, oczywiście! :)
#2 Ulubiona forma wypoczynku (oprócz czytania)?
Na pewno muzyka! Seriale i filmy! Uwalnianie mojej wyobraźni przez wypisywanie różnych historii w wordzie czy na różnych kartkach. Lubię też bazgrać jakieś rysunki - to mnie odstresowuje, zwałaszcza na lekcjach. :p
#3 Ulubiony autor/autorka?
Nie mam ulubionego!  Oczywiście, że nie. Jednak jest kilku, których zdecydowanie uwielbiam, czyli: Suzanne Collins (<3), J. K. Rowling (<3), Harlan Coben (<3) i wielu wielu innych. Chciałam wymienić także Stephena Kinga, ale przeczytałam tylko jedną jego książkę - i tak go kocham, ale do zupełnego zakochania jeszcze daleko! :p
#4 Jakie jest twoje największe marzenie?
Chyba nie mogę go zdradzić! Mogę jednak napisać, że mam ich wiele i jedno większe od drugiego. Taka już jestem - marzycielka jakich mało. xd
#5 Czy masz jakieś zwierzątko?
Jasne! Mam dwa psiaki oraz króliki! :p
#6 Ulubiona seria książek?
Zdecydowanie Harry Potter, Igrzyska Śmierci oraz seria o Myronie Bolitarze (H. Coben)! <3
#7 Czym się kierujesz przy kupowaniu/ wypożyczaniu książek?
Najczęściej moją uwagę przyciągają okładki, nazwiska autorów, krążące po blogosferze i booktubie tytuły oraz opisy książek.
#8 Ulubiona piosenka?
Nie mam ulubionej, ale mam ulubione zespoły (niektórzy mówią, ze mam dziwny gust muzyczny - obok normalnych zespołów, coś zupełnie nie normalnego... xd )! :p Są to: Florence ant The Machine, OneRepublic, Imagine Dragons, Bastille, Arctic Monkeys oraz Foster The People. Lubię słuchać różnych innych jeszcze zespołów oraz pojedynczych wykonawców, ale mogłabym wymieniać w nieskończoność! :p
#9 Wolisz czytać rano czy wieczorem?
Dla mnie nie ma większej różnicy kiedy czytam. Czy rano czy wieczór - uwielbiam! :3
#10 Używasz zakładek? Kolekcjonujesz je?
Tak mam zakładkę, ale nie kolekcjonuję. Posiadam kilka, ale to zazwyczaj takie, które znajduję w zamówionej książce. Jedyna, której ciągle używam to zakładka znad morza z pięknymi widokami na Morze Bałtyckie! :)
#11 Gdybyś otrzymała Zmieniacz Czasu i mogła się cofnąć w czasie, gdzie byś się przeniosła i co byś zrobiła?
Myślę, że niczego bym nie zmieniała. Niech się dzieje co chce, zrobiłam coś lub o czymś zapomniałam - trudno. :)

Moje pytania:
1. Jeśli nie czytasz, to co robisz?
2. Czy jest książka lub seria, która w jakiś sposób wpłynęła na Twoje życie?
3. Jak wyobrażasz sobie siebie za 15 lat?
4. Masz jakiś wymarzony zawód?
5. Co zmotywowało cię do założenia bloga?
6. Jak myślisz - czy twoja wyobraźnia jest bujna?
7. Co lubisz jeść najbardziej w świecie?
8. Jakie miejsce odwiedziłabyś najpierw, gdybyś wygrała 1000$?
9. Ideał mężczyzny? Może jakiś książkowy przykład, może wymyślony?
10. Byłaś już za granicą? Gdzie?
11. Co by się stało, gdyby nikt nigdy nie wymyślił książek? :o


Oho, nadszedł czas na nominacje! 
- http://zapach-burzy.blogspot.com/ - zdecydowanie - bo cudownie pisze! :3
- http://ksiazka-wprowadza-w-swiat-wyobrazni.blogspot.com/ - ponieważ Beata mnie bardzo wspiera w prowadzeniu bloga i ją kocham! :D
- http://kociabiblioteczka.blogspot.com/ - bo lubię koty i blog mi się podoba! :)


Nie ma za co! :p
Teraz, już po spełnieniu obowiązku, mogę wrócić do czytania i pławienia się w fantastycznym świecie Harryego Pottera i Księcia Półkrwi! Pozdrawiamy! :3

Do następnego, Marta! :*

piątek, 19 grudnia 2014

"Love, Rosie" Cecelia Ahern.

Cześć! 
To znowu ja (któż by inny! :p). Jestem tu dziś z recenzją niesamowitego mikołajkowego prezentu! Naprawdę jest co chwalić! Zapraszam! 






Autor: Cecelia Ahern.
Wydawnictwo: Akurat.
Strony: 512.

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Poruszająca, ciekawa, życiowa, mądra, piękna, zabawna. Mam jeszcze wymieniać? Tak, przyznaję ze szczerą przyjemnością, że "Love, Rosie" podbiło moje serce. Wpadło do niego po kilku pierwszych stronach i go nie opuszcza - nie zanosi się na to także w przyszłości. Jak to się stało, że ta historia tak mną zawładnęła? Przeczytajcie. 
Nawet nie wiem od czego zacząć. Na sam początek chciałabym wypisać wyrazy uznania dla wspaniałej pisarki - to była pierwsza jej książka, którą przeczytałam, i zdecydowanie mnie ona zachęciła do pani Ahern. Ta kobieta naprawdę zna się na rzeczy - napisała coś konkretnego i chwała jej za to. Ahern przedstawiła nam wspaniałą historię napisaną z humorem, dawką wzruszeń, historię obrazującą prawdziwe życie. 
Bohaterowie mnie nie zawiedli. Żywiołowo przedstawione, nie płaskie, z ciekawymi osobowościami. Urzekła mnie słodka i szalona na początku młodą Rosie, która następnie zmieniła się w dorosłą, znającą ciężar życia matką. Kim bym była gdybym nie zakochała się w uroczym Aleksie i jego charakterystycznym bycia sobą. Postacie grały w książce kluczową rolę i to dzięki nim w dużej mierze jest to świetna historia. 
Muszę oczywiście napisać coś o tym jak napisana była publikacja. Oczywiście nie ma mowy o tym, bym opisała jakoś dialogi, ponieważ cała książka była opisana w listach, e-mileach i sms-ach. To naprawdę mi się spodobało - co mnie trochę zaskoczyło - i zdecydowanie pomogło mi szybko ją przeczytać. Jeśli chodzi o treść - jest na wysokim poziomie. "Love, Rosie" czyta się szybko, akcja ciągle się toczy, zaciekawia nas kolejnymi przygodami Rosie i Aleksa. Pragniemy więcej i więcej. Ciągle więcej. Aż książka się kończy i nie możemy uwierzyć, że już nic więcej nie ma. Jest to tytuł zdecydowanie przyprawiający czytelnika o dreszcze, łzy i częste wybuchy śmiechu. Ja tak bardzo wciągnęłam się w powieść, że po prostu nie mogłam przestać czytać. W rezultacie skończyłam ją w dwa dni. 
Zdecydowanie spodobało mi się rozciągnięcie czasu akcji w tak długich ramach czasowych. Nie zdradzę jak długo trwały wydarzenia zawarte w książce, ale musiałam o tym wspomnieć, ponieważ wydaje mi się to dość istotne i naprawdę mi się to spodobało. Pomysł autorki rozbił mnie totalnie - napisała to cudownie.
Cóż jeszcze mogę dodać? Oprócz kolejnych przymiotników opisujących wspaniałość publikacji, nie przychodzi mi nic na myśl. Na początku, od razu po przeczytaniu, w głowie kłębiło mi się tysiąc myśli - na moje nieszczęście prawie wszystko wyparowało... Jednak coś tu napisałam i teraz myślę, że moim ostatnim zadaniem jest gorące polecenie tej książki, a wręcz wmuszenie wam jej, ponieważ jest wspaniała i musicie ją przeczytać! Wszyscy! To jest naprawdę cudo. 

Moja ocena: 6/6.

_______________

Jako, że okładka "Love, Rosie" jest jedną z trzech filmowych okładek, które mi się podobają, bierze ona udział w wyzwaniu OkładkoweLove (więcej informacji po kliknięciu w banerek po prawej stronie bloga -->)


W poczekalni recenzja "Czasu żniw" Samanthy Shannon. Myślę, że dodam ją po świętach, ponieważ wcześniej raczej nie dam rady. 

W związku z tym chciałabym wszystkim życzyć wesołych, pięknych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, wielu prezentów pod zieloną choinką, aby spełniły się wasze wszystkie marzenia (również te książkowe :p) oraz szczęśliwego Nowego Roku!

Do następnego, Marta! :*

sobota, 13 grudnia 2014

"Bez skrupułów" Harlan Coben.

Cześć! 
Oho, już połowa grudnia za nami, niedługo święta! Nie mogę się doczekać! :) Tymczasem jestem tutaj z kolejną recenzją, którą pisałam długo i było to strasznie męczące! Naprawdę, a wszystko dlatego, że nie znam już słów jakimi mogłabym opisać tego autora! Zapraszam! :)

Autor: Harlan Coben.
Wydawnictwo: Albatros.
Strony: 400.

Studentka Kathy Culver znika w tajemniczych okolicznościach na terenie kampusu Uniwersytetu Restona w New Jersey. Pozostawione ślady pozwalają przypuszczać, iż padła ofiarą gwałtu i zabójstwa. Osiemnaście miesięcy później ktoś zamieszcza zdjęcie Kathy w piśmie pornograficznym. Były narzeczony dziewczyny Christian Steele, wschodząca gwiazda amerykańskiego futbolu, odbiera zagadkowy telefon - w słuchawce słychać głos zaginionej. Kiedy z rąk mordercy ginie ojciec Kathy, jej starsza siostra, dawna ukochana Myrona - piękna pisarka Jessica - prosi go o pomoc.

Kolejna recenzja książki Harlana Cobena na moim blogu. Kolejny raz mam totalną pustkę w głowie. Zupełnie nie wiem co napisać, ponieważ czuję jakby nie było już słów jakie mogą opisać geniusz tego autora. Jednak podjęłam próbę i coś muszę tu napisać! (:p)
Zacznijmy od tego na czym oparta została książka. Kolejna część przygód Myrona Bolitara i jego przyjaciół. Historia wydaje się zwyczajna, taka jak zwykle, jednak okazuje się zupełnie inna. Coben wprowadza wiele mylących tropów, do ostatniej strony trzyma w napięciu. Według mnie najbardziej wnikliwi czytelnicy nie mogliby rozwiązać zagadki czającej się na stronach książki. Jeszcze po skończeniu książki na moje usta cisnęły się miliony pytań. 
Historie przedstawiane w powieściach Cobena wydają się życiowe. To znaczy wyjęte z dnia codziennego. Często słyszymy o niewyjaśnionych zaginięciach. Jednak u tego autora nic nie jest zwykłe. Czytelnik często nie może połapać się w tym co się dzieje, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Historie te są bardzo zawiłe, tajemnice ciągnące się od jednego bohatera, do kolejnego, który nie powinien mieć nic wspólnego z tym poprzednim. Główne pytanie po przeczytaniu każdego rozdziału to: co tu się dzieje?
Jeśli chodzi o bohaterów - są zabójczy. W tej książce kolejny raz spotykamy Myrona i spółkę. Kolejne miłe spotkanie z tymi wspaniałymi postaciami. Uwielbiam czytać powieści Cobena, które pochodzą z serii o Myronie. Jest on jednym z moich ulubionych bohaterów literackich. Uczy wielu rzeczy, a z jego postaw można brać przykład. Dla mnie jest ideałem i pozostanie w mym sercu na zawsze. 
Styl pisania Cobena - jak zwykle genialny. Dialogi - przekomiczne. Akcja - błyskawiczna, wręcz zabójcza.  Treść idealnie zgrana, spójna, zaskakująca i porażająca swoim zakończeniem. Zakochałam się w kolejnej książce tego autora i zawsze będę utrzymywała, że nie ma drugiego tak dobrego jak on. Coben jest mistrzem tworzącym wspaniałe intrygi. Jest geniuszem, który potrafi coś czego przeciętny człowiek nie mógłby stworzyć. Jak dla mnie książka jest świetna, nie ma wad (jak mogłam się spodziewać), a co najważniejsze jest podobna, ale jak zwykle inna niż pozostałe.
Polecam książkę wszystkim. Tym, którzy jeszcze jej nie czytali (jak możecie tak żyć?!) oraz tym, którzy są już po lekturze - zawsze warto wrócić do tego cuda. Myślę, że "Bez skrupułów" jest idealnym pomysłem na książkę, z którą chciałoby zacząć się przygodę z Cobenem. Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś dzieła tego autora - sięgnij po to, ze względu na to, iż jest to pierwszy tom przygód Myrona Bolitara. 
Coś pięknego, polecam!

Moja ocena: 6/6

__________________


Okładka książki bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove (więcej informacji po kliknięciu w banerek po prawej stronie bloga -->)
 
 
Aktualnie czytam "Czas żniw". Już niedługo możecie spodziewać się recenzji tej książki, ale wcześniej recenzji "Love, Rosie". Nie zdradzę co o niej myślę, ale to chyba będzie długa recenzja, mam sporo do powiedzenia! :)

Do następnego, Marta! :)

sobota, 6 grudnia 2014

My wishlist #2

Cześć!
Witajcie po raz kolejny w ten wspaniały mikołajkowy dzień! Przede wszystkim życzę wam wszystkim wspaniałych mikołajkowych prezentów - górki książek także! :)
Jako, że ostatnio czytałam piątą część Harry'ego Pottera, która była wspaniała i trochę mnie podłamała na końcu (pewnie wiecie o kogo chodzi :c), nie mam niczego do zrecenzowania. Pomyślałam więc, przy okazji zbliżających się świąt, że zrobię kolejną - drugą na blogu - wishlist. Tym razem nie jest ona urodzinowa, ale świąteczna. Kto wie, może Gwiazdor czyta także blogi, a nie tylko papierowe listy! :p

#1 "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Rick Riodan. Tak bardzo chcę mieć całą serię. Wiem, że jest świetna, mogę to z pewnością stwierdzić i mam nadzieję, że będę mogła się z nią wkrótce zapoznać! :)


#2 Trylogia "Legenda" Marie Lu. Słyszałam o niej wiele dobrego i po prostu nie mogę doczekać się dnia kiedy zagości na mojej półce. Nie wspominam już o tych pięknych okładkach, jakie posiada cała trylogia! *.*



#3 "Próby ognia" "Lek na śmierć" James Dashner. Na urodziny w lipcu dostałam pierwszą część tej trylogii i się zakochałam. Muszę je mieć, przeczytać, popatrzeć na okładki i zacząć czytać od początku! :p


#4 "Jedyna" Kiera Cass. Historia Ami urzekła mnie i pochłonęła całkowicie. Mimo kilku - na szczęście jeszcze niepotwierdzonych - spojlerów, chcę dowiedzieć się jak potoczą się losy Ami, Aspena i Maxona. Czekam z niecierpliwością.


#5 "Mara Dyer - Tajemnica" Michelle Hodkin. - Trylogia, którą zachwyca się cała książkowa blogosfera jak i zagraniczny i polski booktube. Jakżebym mogła pominąć coś zapowiadającego się na naprawdę mocną książkę?


#6 "Igrzyska Śmierci. Trylogia" Suzanne Collins. Od dawna marzy mi się własny egzemplarz mojej ulubionej trylogii. Na dodatek idealnie by było znaleźć tę książkę w wydaniu 3w1. Wygląda ślicznie i słusznie zajmowałoby specjalne miejsce w mojej kolekcji!


Jest wiele książek, które chciałabym jeszcze dostać. Najlepiej wszystkie! Mogłabym dodać jeszcze jeden punkt opisany "Bon upominkowy do Empika o dużej wartości"! To by dopiero było! :p Szczęśliwa mogę się też pochwalić co zostawił dziś pod moimi drzwiami Mikołaj, a mianowicie "Czas żniw" Samanthy Shannon oraz wspaniałe "Love, Rosie" Cecili Ahern! Tyle miłości! Niedługo recenzje. :)
A jak z waszymi zachciankami na święta? Są jakieś książki, które szczególnie chcielibyście otrzymać? A może jakieś z książek, które wymieniłam wyżej znajdują się na waszych wishlistach? Piszcie czy polecacie powyższe pozycje, czy nie i dlaczego. Czekam na wasze odpowiedzi! :)

Do następnego, Marta! :)

piątek, 28 listopada 2014

Celebrity Book Tag!

Cześć! 
Dziś jestem tu z kolejnym książkowym tagiem, czyli z tym co lubię najbardziej! :p Ten tag polega na połączeniu świata książek ze światem gwiazd i celebrytów. Zdecydowanie mi się to podoba, zważając na fakt, że wiele z wymienionych niżej gwiazd jest moimi ulubionym!

W ramach wyjaśnienia: w tagu chodzi o to, aby do podanych aktorów i aktorek, których charakteryzuje pewna cecha, dopasować odpowiednie książki. Zaczynajmy!

#1 Emma Watson - wybieramy bohaterkę książki, która (jakby to nazwać?) jest taką jakby kick-ass, czyli taką, która nie da sobie czegoś wmawiać i jest bardzo odważna (czy coś takiego :p).
Eve Roser z serii "Wampiry z Morganville" Rachele Caine. Dziewczyna idealna do tego przykładu. Polubiłam jej postać od razu i w dużej części właśnie dlatego, że była twarda, nikogo się nie bała i nie dawała nikomu sobie podskoczyć. Zdecydowanie lubię to! :p

#2 Ryan Gosling - ulubiony bohater męski.
Peeta Mellark z trylogii "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins. Kochany, najwspanialszy, dobry, miły, mądry i taki wspaniały! Nie wyobrażam sobie nikogo innego na tym miejscu! Mój ideał. :3

#3 Angelina Jolie i Brad Pitt - ulubiona literacka para.
Kattniss + Peeta z trylogii "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins. Na początku byłam za Galem, ale kiedy pojawił się Peeta... Chyba nie trzeba tłumaczyć, wystarczy punkt wyżej! :p Poza tym uważam, że jest to para bardzo piękna, po prostu to niezdecydowanie Kattniss w pierwszej części, zdezorientowanie w drugiej i walka o niego w trzeciej zostały idealnie wymyślone przez autorkę. Nigdy nie czytałam o piękniejszej historii miłosnej. 

#4 Shailene Woodley - autor, którego odkryłam i od razu pokochałam. 
HARLAN COBEN! Mój mistrz! Człowiek, którego pokochałam od pierwszego czytania, i któremu jestem wierna do dziś. Jest to autor, którego książka przypadkowo wpadła w moje ręce, co przerodziło się w miłość. Jednym słowem: uwielbiam! :3

#5 Josh Hutcherson - ulubiona mała, krótka książka (tak bardzo wypominanie niskiego wzrostu! :p)
"O psie, który jeździł koleją" Roman Pisarski. Jedna z pierwszych lektur szkolnych, którą dobrze mi się czytało i ją polubiłam. Pierwsza książka, która mnie wzruszyła, a o takich się nie zapomina. Historia psa Lampo pozostaje ze mną do dnia dzisiejszego i cieszę się, że nie zapomniałam o tej pięknej książce!

#6 Dwayne Johnson - ulubiona książka powyżej 500 stron. 
"Pod kopułą" Stephen King, "Przejście" Justin Cronin, "Harry Potter i czara ognia". Jak na razie nie przeczytała żadnej książki, która przebiłaby te trzy pozycje. Oczywiście kolejne części Harry'ego pewnie dołączą do tego grona, ale jeszcze ich nie przeczytałam, a w tagach podaję książki przeczytane, więc... Następnym razem! :) Te trzy pozycje uwielbiam za całokształt. Są wspaniałe i każda inna, choć mają wspólny wątek - fantastykę. 

#7 Leonardo Dicaprio - najbardziej poruszająca śmierć. UWAGA SPOJLERY W TYM PUNKCIE!
Rue "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins oraz Chuck "Więzień labiryntu" James Dashner. Zdecydowanie najbardziej wzruszające momenty jakie wycisnęły ze mnie łzy. Pomijając fakt, że "Gwiazd naszych wina" nie poruszyło we mnie takich emocji, jak książki wymienione wyżej. 

#8 Kristen Stewart - książka, która mnie nudziła. (Jakieś aluzje do tej aktorki? :D)
"Egzekutor" Jesse Kellerman. Jeśli czytaliście moją recenzję jakiś czas temu to wiecie, że ta książka byała dziwnym przykładem lepszej i gorszej części książki. Ta zdecydowanie podzieliła się na marny, nudny początek i zdumiewająco świetny koniec. 

#9 Ian Somerhandler + jego kot (!) - książka przesłodzona. 
"Wampir z sąsiedztwa" Kerrellyn Sparks. Zdecydowanie zbyt słodka książka. Oczywiście znalazły się dramatyczne zwroty akcji i bitwy, ale wszystko było zbyt słodkie i nierealne. Nie mówiąc już o tym jak bardzo książka była przewidywalna.

#10 Jennifer Lawrence - perfekcyjna książka. 
Seria o Harrym Potterze oraz trylogia "Igrzyska śmierci". Moje ukochane książki. Wspaniałe, nie nudzące się - po prostu do czytania cały czas od początku. Wszystko jest napisane idealnie, nie mam zastrzeżeń i polecam wszystkim! Pomijam fakt, że nie przeczytałam jeszcze Harry'ego do końca jak wspominałam, ale myślę, że kolejne części są tak wspaniałe jak te, które mam już za sobą. <3

Tak wygląda Celebrity Book Tag według mnie! Jeśli wy także zechcecie go zrobić - wyślijcie mi linki, będę czekać! Co myślicie o moich wynikach? Zgadzacie się? Może nie? Piszcie co sądzicie! 

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 20 listopada 2014

"Pod piracką flagą" Michael Crichton.

Witajcie!
Ale dawno mnie tu nie było. Zauważyłam, że coraz rzadziej dodaję posty, ale to pewnie przez to, że nie mam czasu, a poza tym czytałam całe "Igrzyska śmierci" od początku i Harry'ego Pottera. Niedługo może jakiś tag, a tymczasem coś przygodowego, coś pirackiego! :)


Autor: Michael Crichton.
Wydawnictwo: Albatros.
Strony: 352.

Jamajka w 1665 roku, samotny przyczółek brytyjskiej potęgi wśród hiszpańskich posiadłości na spalonych słońcem Karaibach. Stolica Jamajki, Port Royal, miasto rzezimieszków, pijaków i nierządnic to ostatnie miejsce, skąd można przypuścić atak na pobliską hiszpańską twierdzę. A jednak właśnie taki plan obmyślił znany korsarz, kapitan Charles Hunter, za cichym przyzwoleniem gubernatora króla Karola II. Celem jest Matanceros, gdzie rządzi krwiożerczy Cazalla - chroniona przez strome skały i potężne działa niezdobyta forteca. Hunter wraz z załogą, w której skład wchodzą między innymi cichy jak śmierć skrytobójca Sanson, wielki niby góra Maur Basso oraz sokolooka Lazue, będą musieli stawić czoła nie tylko hiszpańskiej flocie. Na ich drodze staną huragany, kanibale, a nawet morskie potwory. Lecz jeśli niesforna banda Huntera odniesie sukces, zapisze się na kartach historii. I zdobędzie skarb - ilość złota zdolną skusić każdego pirata.


Muszę przyznać, że do zakupu zachęciła mnie ta wspaniała okładka. Później spojrzałam na tytuł. Chciałam ją mieć. Następnie spojrzałam na autora - musiałam ją mieć! Nigdy nie czytałam takiej książki, ale to było coś niezwykłego. Bardzo lubię serię filmów "Piraci z Karaibów" i od razu poczułam, że ten klimat jest bardzo bliski mojemu sercu.
Treść książki jest wspaniała. Grupa ludzi, którzy nie uważają się za piratów, ale wprawdzie nimi są, wybiera się w podróż.Przewodniczą im cele ważniejsze i te trochę mniej. To w jaki sposób Crichton opisał przygody załogi kapitana Hunera po prostu powala na kolana. Czytając czułam się jakbym żywo uczestniczyła w wydarzeniach. Na każdej stronie coś się działo. 
Uwielbiam wątki fantastyczne! "Pod piracką flagą" nie posiadało ich zbyt wiele, ale wystarczająco bym była zachwycona. Czy istnieje jakaś powieść piracka, która nie opisywała by przygód z wszelkimi morskimi potworami takim jak na przykład Kraken? Kiedy tylko zobaczyłam narysowaną w środku mapę i małe nakreślone na niej morskie potworki byłam wniebowzięta! Jeśli chodzi o mapę - myślę, że to naprawdę fajny pomysł. Kiedy czytałam mogłam co chwilę na nią spoglądać i miałam czyste wyobrażenie o tym, gdzie załoga się znajduje. 
Bohaterowie i klimat panujący w książce jest po prostu mistrzowski. Te elementy były przedstawione w tak niezwykły sposób, że od razu czułam się jak kolejny członek załogi, a moje otoczenie zmieniało się, czasy cofały się o kilka wieków. Jeśli szuka się powieści, która ma nas porwać w zupełnie inny świat, oderwać od rzeczywistości i nauczyć czegoś o tamtych czasach to zdecydowanie polecam tę publikację. 
Inteligentnie napisana książka, bez błędów i z obłędnym wątkiem głównym. Czytając uświadomiłam sobie, że życie pirata jest całkiem fajne, a przynajmniej bardzo emocjonujące. Chcę więcej książek o piratach. Chcę więcej książek, które napisał ten autor. Chyba się zakochałam. 
"Pod piracką flagą" polecam czytelnikom nie za młodym, bo w książce jest wiele rzeczy, które nie są łatwe do zrozumienia. Jeśli chodzi o to, czy jest to publikacja młodzieżowa, to myślę, że nie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby młodzi ludzie zapoznawali się z tą fantastyczną historią. Polecam z całego serca! :)

Moja ocena: 5/6.

______________________________________________________________


Okładka książki bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove (więcej informacji po kliknięciu w banerek po prawej stronie bloga -->)





Jeju! Jutro premiera "Kosogłosa"! Już nie mogę się doczekać! Jadę w niedzielę i zupełnie nie wiem jak wytrzymam kolejny rok, bez nowej części! :c A wy? Czekacie? Idziecie do kina? :)
Niedługo jakiś tag, a na dziś to już koniec. Idę czytać Harry'ego! <3
Do następnego, Marta! :)

wtorek, 11 listopada 2014

"Obiecaj mi" Harlan Coben.

Dzień dobry!
Jak tam prawie po długim weekendzie? Jak tan czas szybko leci. :c Dziś jestem tutaj z kolejną recenzją. Tym razem to kolejna książka mojego mistrza kryminału, Cobena. Zapraszam do zapoznania się z recenzją! :)



Autor: Harlan Coben.
Wydawnictwo: Albatros. 
Strony: 416.

Minęło sześć lat od czasu, kiedy Myron po raz ostatni bawił się w detektywa. U boku nowej dziewczyny - Ali Wilder - prowadzi spokojne i uporządkowane życie, zaś jego psychopatyczny przyjaciel Win, nie musi, jak dawniej, nieustannie ratować mu życia. Ale to, co dobre, dobiega właśnie końca... Jakiś czasu temu Myron wymógł na dwóch nastoletnich dziewczynach, Aimee i Erin, wiążącą obietnicę - w razie jakichkolwiek kłopotów, zwrócą się do niego o pomoc. Kilka dni później telefon dzwoni - o drugiej w nocy! Spełniając swoje przyrzeczenie, Myron zabiera nastolatkę z Manhattanu i odwozi do domu jej przyjaciółki w New Jersey. Następnego dnia rodzice Aimee odkrywaj ą zniknięcie córki. Morderstwo, czy ucieczka z domu? Myron był ostatnią osobą, która ją widziała - automatycznie staje się głównym podejrzanym... 

To już ósmy tom przygód Myrona Bolitara - mojego ulubionego kryminalnego bohatera.Kolejny raz autor mnie nie zawiódł, a kolejna część dotycząca Myrona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czytam książki tego autora już od dawna, niektórzy pytają czy jest ktoś, kto pisze lepiej. To właśnie w tym momencie robię się zła i zastanawiam się, jak można zadać takie pytanie. O tak. Kocham Cobena. 
Zacznijmy od pomysłu. "Obiecaj mi" zostało napisane po dłuższej przerwie autora, od publikowania kolejnych części o Myronie, ale nie odbiega poziomem od poprzednich. Pomysł jest, jak zwykle, wspaniały, niemal można wyczuć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. 
Wszystkie zwroty akcji, mylące tropy i charyzmatyczne nowe postacie ponoszą poziom książki. I znów nie mogę powstrzymać się od użycia zwrotu 'jak zwykle'. Oczywiście książka jest jak zwykle wspaniała. (:p) Podoba mi się w niej wszystko. Nie potrafię już znaleźć odpowiednich słów na opisanie tak genialnej książki. 
To za co bardzo cenię Cobena to przemieszanie bohaterów, którzy występują nie tylko w tej książce. Postacie takie jak Loren Muse, z którą spotkałam się już w dwóch innych książkach, dodają silnej więzi między poszczególnymi częściami i nie pozwalają o nich zapomnieć. Fenomen Cobena polega nie tylko na postaciach, ale także na tym, jak bardzo wyraziste potrafi je wykreować. Po prostu czytając, czuję, że nie są tylko bohaterami książek, ale prawdziwymi ludźmi. Utożsamiam się z nimi, a przed oczami staje mi obraz tej osoby - jak żywy. 
Nie wspominałam o zakończeniu, które mnie zaskoczyło. Było podobne to innych, ale inne. I na tym polega schemat pracy autora- każda książka jest podobna, ale inna. Zakończenie było inne ze względu na natężenie akcji. Tutaj było spokojniej, ale równie zaskakująco i tajemniczo. Ostatnie rozdziały pochłonęły mnie bez reszty, a po skończeniu zaczęły nasuwać mi się pytania. 
Co jeszcze kocham? Niezawodne dialogi. Uwielbiam czytać dialogi pomiędzy Myronem, a Winem, czy zupełnie kimś innym. Zawsze jest sporo śmiechu, ale nie tylko. W każdym dziele Cobena odnajduję cytaty, które tak dobitnie opisują prawdziwość życia. Bez udawania, po prostu. 
Co mogę ogólnie powiedzieć o książce... Hm... Nasuwa mi się jedno słowo. Genialne! Książka jest genialna, autor jest geniuszem! O jeju, co ja bym zrobiła, aby mieć taki umysł jak Coben. Polecam wszystkim tę książkę! Choć jeśli dopiero zaczynasz przygodę z Cobenem to zrobię dwie rzeczy. Polecę ci najlepiej zacząć od pierwszej części tomu o Myronie.  I zadam ci pytanie jak żyjesz nie przeczytawszy jeszcze ani jednej książki tego autora?

Moja ocena: 5/6.

______________


Hej, hej! Co tam u was? Co czytacie? 
Jestem na etapie ponownego czytania trylogii "Igrzysk śmierci" - taka powtórka przed premierą filmu! :3
Niedługo kolejna recenzja, a może też jakiś tag? Zobaczymy. Życzę miłego dnia! :)

Do następnego, Marta! :)

wtorek, 4 listopada 2014

Zombie Apocalypse Book Tag!

Witajcie!
Dziś jestem tutaj z kolejnym tagiem! Tym razem coś bardziej strasznego (haha), coś co większość kojarzy z halloween. Postanowiłam zrobić ten tag właśnie teraz, w okresie poświątecznym, po halloweenowym, kiedy to wielu poruszało temat zombie! :p Zapraszam!

W tagu chodzi o to, by z pięciu wybranych przez siebie książek, znaleźć 10 osób, które będą miały miejsce w mojej drużynie, w razie potrzeby ucieczki przed zombie! Agr... 

Wybrałam pięć powszechnie znanych i lubianych książek, a mianowicie: 
#1 "Harry Potter i Czara Ognia" J. K. Rowling. 
#2 "Kosogłos" Suzanne Collins.
#3 "Gwiazd naszych wina" John Green.
#4 "Rywalki" Kiera Cass.
#5 "Dawca" Lois Lowry.

Następnie, drogą losowania, przyporządkowałam każdej swoje miejsce. Wyszło tak: 


Kolejno zaczęłam losować poszczególnych bohaterów. Zobaczcie co mi wyszło: 

#1 "Kosogłos"

- Pierwsza osoba, która zginie - Boggs. 
Trudno mi się nie zgodzić z takim wyborem. Cieszę się, że nie padło tutaj na Peetę. Co by to było. Boggsa polubiłam i to bardzo smutne, że zginie. Jakbym nie mogła wylosować kogoś innego? :o

- Osoba, której podstawię nogę, by uciec - Beetee. 
Tylko nie on! Uwielbiam Beeteego! Jest świetną postacią zarówno w drugiej jak i trzeciej części. Nadal nie mogę uwierzyć, że mogłabym zrobić mu coś takiego. Chamsko...

#2 "Rywalki"

- Pierwsza osoba, która zamieni się w zombie - Celeste.
Tak! Tak! Idealnie. Tak bardzo nie lubię Celeste! Cieszę się, że wywróżyłam jej taki los. Szkoda tylko, że potem będzie chciała wyjeść mój mózg...

- Osoba, która mi podłoży nogę, by uciec - America. 
Nie spodziewałabym się tego po Ami, i cały czas utwierdzam się w przekonaiu, że byłby to przypadek. Pewnie by mi pomagała wstać. Chyba. :p

#3 "Dawca"

- Drużynowy idiota - Jonasz. 
Beznadziejnie. Jonasz nie jest idiotą. Jest głównym bohaterem, wspaniałym człowiekiem. Uwielbiam go i będę robić wszystko co w mojej mocy, by nie pozwolić mu zostać naszym drużynowym idiotą...

- Mózg drużyny - Lilia.
Zginiemy. Kierować nami ma młodsza siostra Jonasza. Aaaa! Może i Lilia nie była głupia, bo chyba trochę rozumiała brata i zapamiętywała to co on jej przekazywał... Może jednak się uda? :o

#4 "Gwiazd naszych wina"

- Drużynowy medyk - Hazel Grace. 
No, no. Co jak co, ale Hazel, chorująca od paru lat na raka, będzie wiedziała jak poradzić sobie jako medyk. Tak myślę. Mam nadzieję. W tobie nadzieja, Hazel!

- Ekspert od broni - Augustus. 
Hahahhaha! Jakim cudem? Jeśli to Gus ma nam pomóc z bronią, to raczej nie damy rady się obronić. Z całym szacunkiem, ale nie damy rady... Sorry Augustus! :c

#5 "Harry Potter i Czara Ognia"

- Awanturnik - Syriusz Black.
Jeśli chodzi o osobę ciągle kłócącą się, np. ze Snapem, mającym powszechną opinię strasznego mordercy wśród ludzi... tak, Syriusz może być awanturnikiem. :p

- Kapitan drużyny - Snape
Nie! Nie żebym nie lubiła jego najbardziej z całej serii, ale... To nie jest właściwy człowiek na właściwym miejscu... Już wiem z kim będzie się kłócił Syriusz...


Tak wygląda mój Zombie Apocalypse Book Tag! Piszcie na dole czy wam się podobał, czy zgadzacie się z moimi opiniami i kogo widzieli byście na poszczególnych miejscach w mojej drużynie! Jeśli ktoś z was zdecyduje się na zrobienie tagu - czekam na wasze linki! Chętnie zapoznam się z waszymi wykonaniami!

Teraz już się z wami żegnam! 
Do następnego, Marta! :)

środa, 29 października 2014

"Dawca" Lois Lowry.

Hej!
Nie było mnie tu jakiś czas, ale już jestem! I wracam z czymś naprawdę wielkim! Długo czekałam na przeczytanie tej książki, a teraz nie mogę ubrać jej w słowa by napisać recenzję. Jednak coś muszę tutaj naskrobać! Zapraszam! :)




Autor: Lois Lowry.
Wydawnictwo: Galeria Książki.
Strony: 296.

W społeczności, w której żyje Jonasz, wszystko jest idealne. Specjalnie dobrane kobiety rodzą dzieci, które trafiają potem do odpowiednich jednostek zwanych komórkami rodzinnymi. Każdy ma przypisanych rodziców i pracę. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, by zadawać pytania. Wszyscy są posłuszni. Nie ma konfliktów, nierówności, rozwodów, bezrobocia, niesprawiedliwości… ani możliwości wyboru.Wszyscy są tacy sami.Z wyjątkiem Jonasza.Podczas ceremonii dwunastolatków dzieci z dumą przyjmują przydzielone im życiowe role. Ale dla Jonasza wybrano coś specjalnego. Ma rozpocząć szkolenie u tajemniczego starca zwanego Dawcą Pamięci. Jonasz stopniowo uczy się, że moc tkwi w uczuciach. Ale kiedy jego własna siła zostaje wystawiona na próbę – kiedy musi uratować kogoś, kogo kocha – może nie być gotowy. Czy jest za wcześnie? Czy za późno?

Ojej. To naprawdę trudne. "Dawca" wywołał na mnie ogromne wrażenie, a emocje po przeczytaniu tej publikacji dręczyły mnie jeszcze przez kilka dni. Co mnie zachwyciło? Jakby to powiedzieć najprościej... Wszystko!
Zacznijmy od pomysłu, który po prostu rzucił mnie na kolana. Przyszłość. Idealna społeczność. Określone reguły, dzięki którym 'żyje się lepiej'. I jeden człowiek, który 'widzi więcej'. Dawca. Od czasu, gdy usłyszałam o książce po raz pierwszy pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Muszę poznać historię Jonasza. Czułam, że będzie to coś wielkiego. I nie zawiodłam się. Fabuła jest idealna, oryginalna. Jesteśmy ciekawi co stanie się na następnej stronie i nawet nie zauważamy, gdy rozdziały mijają jak szalone. Kiedy książka się kończy, pytamy 'dlaczego tak krótko?'. Wszystkie zachowania postaci są świetnie przedstawione, takim innym sposobem. Ciekawi nas świat przedstawiony w dziele, tak różny od naszego, tak bardzo zmyślny. To zachwyca. 
Postacie? Muszę się powstrzymać, aby kolejny raz nie użyć słowa 'idealne'. Czytając utożsamiamy się z postaciami, szczególnie z głównymi bohaterami. Przeżywamy to samo co Jonasz, gdy dowiaduje się jakie tajemnice skrywa Dawca. Charakterystyczne zachowanie osób występujących w "Dawcy" jest fascynujące. Każda złamana czy choćby nagięta przez nich zasada jest zaskakująca. Kibicujemy Jonaszowi i z zapartym tchem przewracamy kolejne kartki. 
Ogółem książka jest świetna. Zakończenie było po prostu zachwycające. Bardzo niedopowiedziane, zakończone jakby w połowie czegoś. Jest to drugi przypadek kiedy takie zakończenie książki przypadło mi do gustu. Jestem za! Dialogów nie było dużo. Taka ilość wyraźnie podniosła wartość książki. Były za to bardzo treściwe. 
Jeśli o mnie chodzi "Dawca" jest książką bardzo dobrą, wręcz wspaniałą. Naprawdę trudno jest napisać dobrą, długą recenzję o tym dziele. Mam tyle do powiedzenia, a zupełnie nie wiem co napisać w recenzji. Według mnie to ukazuje piękno tej książki. (:p) Może niektórzy z was nie będą nią tak zachwyceni jak ja, ale dla mnie jest po prostu piękna! Wszystko do siebie pasowało. Pomysł, postacie, fabuła, dialogi. Ah! Cudo! Pani Lowry napisała coś wspaniałego. Dziękuję jej za tę książkę z całego serca! Polecam gorąco, nie pożałujecie. :)

Moja ocena: 6/6.

 _________________


Okładka "Dawcy" bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove (Więcej informacji po kliknięciu w banerek po prawej stronie bloga ->)


Dodam tylko, że okładka "Dawcy" to jedna z dwóch jedynych okładek filmowych, które mi się spodobały. Druga z książek to "Zostań, jeśli kochasz". Naprawdę piękne :)

Co powiecie na kolejny tag? Może uda mi się dodać coś w piątek! 
Do następnego, Marta! :)

poniedziałek, 20 października 2014

"Elita" Kiera Cass.

Dzień dobry!
Witam was w kolejny poniedziałek! Może to niezbyt optymistycznie brzmi, ale jakoś trzeba zacząć! :p Dziś jestem tutaj z recenzją drugiej części "Rywalek" autorstwa Kiery Cass (link tutaj), a mianowicie "Elity". Zapraszam serdecznie! :)



Autor: Kiera Cass.
Wydawnictwo: Jaguar.
Strony: 328.

Do pałacu przybyło trzydzieści pięć dziewcząt. Teraz zostało ich tylko sześć. Ami i książę Maxon stają się sobie coraz bliżsi, jednak dziewczyna wciąż pamięta o Aspenie, chłopaku, którego darzyła szczerą miłością jeszcze zanim trafiła do pałacu.

Pierwsza część chwyciła mnie za serce i nie puściła do ostatniej strony. Spodobała mi się, a tempo jej czytania było zdumiewające. Jak było z "Elitą"? Prawie tak samo, jednak jest jakieś 'ale'. 
W tej części poznajemy kolejne wydarzenia z życia Ami. Kontynuacja pierwszej książki jest utrzymana na wysokim poziomie i bardzo mi się spodobało to, że autorka przypominała co jakiś czas szczegóły z poprzedniej części. To się przydawało, a już na pewno tym, którzy czytali książkę dłuższy czas po "Rywalkach".
Wątki towarzyszące wydarzeniom z "Elity" są takie same, ale widać, że są już trochę bardziej rozbudowane. Miłosny jest jak szalejący kołowrotek - raz na górze, raz na dole - nie wiadomo co się wydarzy. Zaciekawił mnie temat rebeliantów, którzy dalej walczą w coraz mniej tajemniczej, ale intrygującej bitwie. Rywalizacja rozwija się w najlepsze. Dzieją się rzeczy, których nie mogłam przewidzieć. Byłam zła, smutna, radosna. I tak na zmianę. Pani Cass świetnie staruje emocjami czytelników - co jest wielkim plusem. 
Tym co nie spodobało mi się w tej części było zachowanie Ami. Wiele razy czytałam o tym, że dziewczyny krytykowały - nawet w pierwszej części - zachowanie głównej bohaterki. W "Rywalkach" nie odczułam żadnej irytacji. Co innego na początku drugiej książki. Jej niezdecydowanie i błyskawiczna zmienność humorów, przeszkadzały mi w czytaniu. Na szczęści to zmieniło się w drugiej części "Elity".
Jeśli chodzi o Aspena i Maxona - idealni! Jak w poprzedniej części, autorka poświęciła im sporo uwagi i mnie to ucieszyło. Uwielbiam odkrywać kolejne perypetie związane z ich postaciami, ale i dowiadywać się niektórych prawd, nie zawsze miłych, o ich życiu osobistym.
Dialogi są lekkie i przyjemne. W tekst wkrada się trochę humoru - choć to zależy od danej sytuacji. Książkę czyta się bardzo szybko. Według mnie jest to przyjemna, nie wymagająca lektura na dłuższy jesienny dzień z kubkiem herbaty w ręku.
Słowem podsumowania, "Elita" jest bardzo dobrą książką, którą mogę polecić wszystkim dziewczynom, szczególnie tym, które poszukują szalonych, niezwykłych historii miłosnych. Zmieniłam zdanie - ta trylogia nie jest stworzona dla chłopaków, przykro mi! :p Polecam serdecznie! 

Moja ocena: 5/6.


_____________


"Elita" bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove! (Więcej info po wciśnięciu banerka po prawej stronie ->)



Ja tymczasem wracam do czytania czwartej części przygód Harry'ego! :) Dajcie znać co myślicie o wyżej zrecenzowanej pozycji!

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 16 października 2014

"Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman.

Hej!
Dziś witam was postem dotyczącym książki znanej i myślę, że aktualnie bardzo lubianej. Mowa o "Zostań jeśli kochasz" książce na której podstawie został nakręcony film, chwalony przez wielu. Zapraszam! 


Autor: Gayle Forman.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia.
Strony: 248.
 
Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.


Po tę publikację postanowiłam sięgnąć za sprawą Internetu. Tak, po prostu była wszędzie. Wszyscy ją chwalili i cieszyli się, że mogli ją przeczytać. Powiem tak. Po przeczytaniu książki miałam naprawdę mieszane uczucia. Trochę się zawiodłam, ale podobała mi się.
Wątek przedstawiony w "Zostań jeśli kochasz" spodobał mi się bardzo. Dziewczyna ma wypadek i, przypominając sobie różne sytuacje z jej życia, musi podjąć decyzję. Żyć dalej czy nie. Bardzo oryginalny pomysł, który podbił serca wielu czytelników na całym świecie. I wcale się nie dziwię, ale według mnie były momenty, które trochę mnie nudziły. 
Może to wyda się dziwne, ale kiedy na kolejnych stronach nic się nie działo, tylko opisywana była sytuacja w szpitalu i kolejne historie z życia Mii, które miały pomóc jej podjąć decyzję, trochę się nudziłam. Dziwiłam się, że przeczytanie zajęło mi tyle czasu. Było to spowodowane tymi trochę przydługimi opisami i dosyć wolno rozkręcającą się akcją. 
Fajną rzeczą byli na pewno bohaterowie. Dylemat postawiony przed główną bohaterką dawał wiele powodów do rozmyślań i bycia przygnębionym. I właśnie dlatego zachowanie Mii mnie nie irytowało. Cały czas, od początku do końca, stałam za nią murem i miałam nadzieję, że podejmie dobrą decyzje. Pozostałe postacie także były bardzo fajne. Szczególnie do gustu przypadł mi chłopak Mii, Adam. Uwielbiam muzyków. Przystojnych muzyków. Uwielbiam! (:p)
Od kiedy podczas czytania zaczęłam się trochę nudzić, podchodziłam do książki coraz bardziej sceptycznie. Ale moja ocena nie jest zła. A wszystko za sprawą zakończenia. Nie wyobrażam sobie teraz, by zakończenie zostało zmienione. Nie! Wiem, że wielu narzeka na nie i książka nie powinna zostawić po sobie tyle pytań, ale według mnie na tym polega urok tego dzieła. Ostatnie rozdziały czytałam z zapartym tchem i nie mogłam się oderwać. Jasne, po zakończeniu miałam wiele pytań, ale spodobało mi się ono najbardziej z całego "Zostań, jeśli kochasz". Choć sama zdziwiłam się, że pomyślałam iż to dobre zakończenie, ponieważ nigdy nie lubiłam książek, które zostawiały nas z tyloma pytaniami. Tutaj było odwrotnie. Tak bardzo spodobała mi się to, że zaczęłam się uśmiechać i przez pięć minut ten uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy. Po prostu mistrzowskie zakończenie. 
Książka, wydaje mi się, odpowiednia dla młodzieży, jak i dorosłych. Z charakterem i wieloma prawdami życiowymi, które autor przed nami odkrywa. Oczywiście, historia jest wzruszająca, choć ja nie płakałam przy jej lekturze. Po protu zrobiło mi się strasznie smutno w pewnym momencie. 
Podsumowując, "Zostań, jeśli kochasz" to dobra, pouczająca książka, z małym minusikiem, ale naprawdę fajna. Polecam wszystkim zaciekawionym, może wam nie będą przeszkadzać te trochę za długie opisy. Mimo wszystko jestem na tak.

Moja ocena: 4,5/6


_____________


Niedługo recenzja drugiej części "Rywalek", a późnej? Może "Dawca"? Co wy na to? :)
Ta książka bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove. Więcej informacji po naciśnięciu banerka po prawej stronie bloga, o tam ->


Do następnego! :3

niedziela, 12 października 2014

"Rywalki" Kiera Cass.

Dzień dobry! 
Dziś witam was recenzją głośnego bestsellera pani Kiery Cass! Nie słyszeliście o nim? Zapraszam do zapoznania się z recenzją. Słyszeliście? Zapraszam tym bardziej! Przed wami "Rywalki"! :)



Autor: Kiera Cass.
Wydawnictwo: Jaguar.
Strony: 336.

Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…


Dowiedziałam się o tej serii stosunkowo niedawno. Najpierw pomyślałam, że to będzie coś nudnego, za bardzo przesłodzonego i ogólnie zbyt 'księżniczkowego'. Ale kiedy kolejny raz natrafiłam na pozytywną recenzję dzieła pani Cass postanowiłam przeczytać. Pierwszą część kupiłam od razu z drugą i przez całą drogę powrotną do domu nie mogłam napatrzeć się na te wspaniałe okładki. Trzeba przyznać, że są naprawdę wspaniałe. 
Spodobała mi się fabuła. Skrywana miłość i cały proces Eliminacji. Maxon i Aspen. Podział społeczeństwa, niesprawiedliwy, ale bardzo trafiony. Nowy ustrój państwa, który był bardzo dobrze przedstawiony. 
Zaczęłam czytać i po prostu nie mogłam się oderwać. Wątek miłosny mnie nie odrzucał. Wręcz przyciągał. Ale ważne było to, że nie był on jedynym, choć widocznie dominującym, wątkiem książki. Bardzo spodobała mi się historia dziewczyny, która przez przypadek bierze udział w konkursie na żonę księcia. Wszystko co jest opisane w "Rywalkach" wydaje się bardzo realistyczne, a sam klimat wprowadza czytelnika w niezwykły świat przepychu, rywalizacji i władzy. Może powiedzieć książka napisana tylko i wyłącznie dla dziewczyn, ale według mnie tak nie jest. Pojawiają się tematy władzy, rebeliantów i walki, które przypadną do gustu wielu. 
Bohaterowie są świetni. Czytałam o tym, że America jest przez wielu czytelników uważana za bardzo irytującą osobę, ale ja tak nie myślę. Może w innych częściach, ale nie w pierwszej. Bardzo rozumiem jej wahanie spowodowane kilkoma czynnikami. Aspen czy Maxon. Bycie księżniczką czy pozostanie Piątką. To niektóre z jej problemów. Zdecydowanie bardzo rozsądnie postępuje pod koniec pierwszej części. Byłam od początku z nią i podobały mi się jej decyzje. Jeśli chodzi o Maxona i Aspena... Hmmm. Ciężki orzech do zgryzienia. Dla mnie obaj są wspaniali, ale gdyby tak połączyć ich obu w jednego? Ideał murowany!
Książka nie jest ani trochę przesłodzona. Ukazuje życie królewskie, które także nie jest idealne, ale wskazuje także ważne problemy w podzielonym społeczeństwie, oraz nowym porządku świata. Miłosne rozterki głównych bohaterów dodają temu powagi. Przeplatające się wątki nie nudzą czytelnika. Można powiedzieć, że jest to powieść na jedną bezsenną noc, bo bardzo wciąga i jest interesująca. 
Podsumowując "Rywalki" to świetna książka zdecydowanie bardzo dobra dla dziewczyn, które lubią poczytać czasem roman, który przeplatany jest wieloma problemami. Nie ograniczając nikogo zachęcam do lektury tej publikacji także chłopaków, którym także mogą spodobać się losy Ami. 

Moja ocena: 6/6.


__________


Za kilka dni recenzja "Zostań, jeśli kochasz", a następnie drugiej części "Rywalek" czyli "Elity". czekam na wasze opinie o książce opisanej wyżej. Jestem ciekawa czy planujecie ją przeczytać, czy już przeczytaliście. I jak? :) I jeszcze jedno: czy ta okładka nie jest naprawdę wspaniała?! :o

Do następnego, Marta! :)

PS. Ta książka bierze udział w wyzwaniu OkładkoweLove (więcej informacji po kliknięciu w baner na panelu bocznym mojego bloga ->)

poniedziałek, 6 października 2014

"Chemia śmierci" Simon Beckett.

Hej!
Dzień dobry wszystkim w ten wspaniały poniedziałek! A na serio, co tam u was? Jest początek tygodnia a ja mam dosyć! :p Ale dziś zdałam sobie sprawę, że nie napisałam recenzji książki Becketta, więc oto jestem! :) Zapraszam!




Autor: Simon Beckett.
Wydawnictwo: AMBER.
Strony: 248.

Manham. Małe spokojne miasteczko. Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła. To tu doktor David Hunter szuka schronienia przed okrutną przeszłością. Sądzi, że przeżył już wszystko to, co najgorszego może przeżyć człowiek, sądzi, że wie o śmierci wszystko. Ale śmierć, ów proces alchemii na wspak, w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe, wdziera się do Manham. I to w niewyobrażalnie wynaturzonych formach. Jeszcze nie wiemy, dlaczego Hunter - wybitny antropolog sądowy - zaszył się tu jako zwykły lekarz. Dlaczego odmawia pomocy policji, skoro potrafi określić czas i sposób dokonania każdej zbrodni. Wiemy tylko, że się boimy. Razem z mieszkańcami Manham czujemy odór wszechobecnej śmierci. Giną młode kobiety, dzieci znajdują makabrycznie okaleczone zwłoki, ktoś podrzuca pod drzwi martwe zwierzęta, ktoś zastawia sidła na ludzi.

Ohoho, ktoś tu się naprawdę napracował nad tą książką. I to bardzo dobrze widać. Jestem strasznie szczęśliwa, że mogłam przeczytać ten tytuł i chcę więcej! Dlaczego? Z kilku bardzo ważnych powodów, które przedstawię oczywiście niżej.
Mądra. Odważna. Wciągająca. Mocna. Robiąca wrażenie. Ojej. Nie brakowało mi w niej niczego. Jak dla mnie pan Beckett odwalił kawał naprawdę dobrej roboty. Nie bez powodu tylu ludzi zachwyca się jego publikacjami. Kolejny przypadek, przez który zdobyłam ten tytuł, przerodził się w miłość do tego pisarza. Chcę więcej!
Po pierwsze i chyba najważniejsze: wątek i opisy. Nie polecam tej książki osobom o słabych nerwach. Może i nie jest aż tak straszna jak jest to opisane na okładce, ("Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść.") ale naprawdę czuje się dreszcze. Chcę zaznaczyć, że nie jest to kolejna powieść o takim samym schemacie jak większość tego typu publikacji. Wcale nie. "Chemia śmierci" różni się w wielu aspektach. Wątek, który jest bardzo rozwinięty i często się komplikuje, daje czytelnikowi lekcję. Ta lekcja jest wspierana częstymi, nie nużącymi, opisami. Ta lekcja dotyczy ludzkiego ciała i jego chemii. Tak po protu. Ale czy w normalny sposób?
Każdy opis morderstwa był po prostu świetny. Szczegóły, których nigdy nie spotkałam w żadnej innej książce. Często drastyczne słowa, wszystko opisane prosto, bez ogródek. Wielu pewnie powiedziałoby, że Beckett opisał wszystko w obrzydliwy sposób. Według mnie tak nie jest. To nie jest obrzydliwe. To jest prawdziwe - takie jakim jest. Po prostu autor nazywał wszystko po imieniu, prosto z mostu.
Wspaniały klimat małego miasteczka i jego mieszkańców z każdym razem staje się oraz bardziej przeze mnie lubianym. Wszystkie tajemnice, zwodzące tropy, poszlaki i zawiłe konflikty prowadzą do żmudnego poszukiwania sprawcy. Przyznaję, że ja sama wytypowałam trzech albo czterech sprawców. I co? Nie trafiłam żadnego. To się nie zdarza często, a jeśli już to nie wychodzi tak efektownie. 
Bohaterowie zaskakiwali, a już na pewno główna postać. Może i nie polubiłam Davida jakoś bardziej, ale jestem gotowa dać mu kolejną szansę. Wszystkie postacie były bardzo realistycznie przedstawione i, jak już wspominałam, przedstawione w tym małomiasteczkowym klimacie, który tutaj pasował idealnie. 
"Chemia śmierci" pełna jest naukowej terminologii i słownictwa, ale autor rozumie czytelnika. wie, że nie każdy zna się na tych sprawach i wszystko wyjaśnia, co obfituje w kolejnego plusa. Dialogi są przejrzyste i mało zawiłe. Wiele wyjaśniają, ale nie zdradzają żadnych tajemnic. Występuje jakaś część humoru, ale nie jest go zbyt wiele, co w tym dziele, wyjątkowo, pochwaliłam. To nie ta tematyka. Przeczytasz - zrozumiesz. 
Polecam serdecznie wszystkim miłośnikom kryminałów i dreszczyku przebiegającego po plecach. Jak i czytelnikom szukających czegoś innego, czegoś wyłamującego się od schematu. Naprawdę świetna książka, która zapada w pamięć. Polecam gorąco!

Moja ocena: 6/6.


_____________



Skończyłam kolejną część przygód Harry'ego, więc czas zająć się "Rywalkami". Już po pierwszych stronach mi się podoba. Niedługo recenzja! :)

Do następnego, Marta! :3

czwartek, 2 października 2014

Top 10: Najważniejsze ksiązki mojego życia!

Hej!
Dziś jestem tu z Top 10 czyli akcją, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta.Każdy może wziąć w udział w zabawie! Jedyną autorką akcji jest Kreatywna :) 





#1. Saga "Zmierzch" Stephanie Meyer - Przyznaję się! To jest pierwsza pozycja. A dlaczego? Otóż to od tej sagi zaczęłam czytać książki. To wtedy zakochałam się w czytaniu i zrozumiałam dlaczego jest to takie fajne! Mimo wszystkich złych słów jakie zgarnia ta saga, ja mam do niej ogromny sentyment i nie jej nie zapomnę. Bo co by to było gdybym jej nie przeczytała? :o

#2. "Zaginiona" Harlan Coben - Niezwykła pozycja, która - przez przypadek - zapoczątkowała mają przygodę z książkami tego wspaniałego autora, w którym jestem zakochana po uchy! Jestem stuprocentowo pewna szacunku jakim darzę tę pozycję i za nic w świecie nie chciałabym cofnąć wyboru jakim było zakupienie jej!

#3. "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren - moja ukochana lektura! Mogłabym czytać w kółko, ma po prostu to coś, co sprawiło, że była to jedna z pierwszych lektur, które przeczytałam w całości i chciałam więcej! Szacunek dla pisarza mam ogromny, a książka jest dla mnie najlepszą przygodówką dzieciństwa! :)

#4. Trylogia "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins - Aaaa! To jest to co kocham! Zakochałam się od pierwszych stron. Wielbię za to, że opowiada o trudnej przyszłości, o codzienności, walce, miłości i trudnych wyborach. A to wszystko przedstawione w oczach szesnastolatki. Cudo!

#5. Seria "Harry Potter" J. K. Rowling  - Tak, mam 17 lat. Tak, czytam Harry'ego po raz pierwszy. I TAK - zakochałam się w tej serii i ciągle pragnę czytać więcej i więcej. Poznawanie kolejnych przygód młodego czarodzieja i jego przyjaciół to świetna czynność na każdą porę. Korzystając z przywileju czytania serii po raz pierwszy uważnie zapoznaję się z kolejnymi stronami i - choć wielu zaserwowało mi sporą dawkę spoilerów :c - nie mogę doczekać się jak skończą się kolejne części!


#6. "O psie, który jeździł koleją" Roman Pisarski - kolejna lektura, czytana w czasach szkoły podstawowej, ale oczywiście niezapomniana. Jestem prawie pewna, że była to pierwsza książka, która wycisnęła ze mnie łzy. I prawidłowo. Historia pełna śmiesznych i poważnych kłopotów psa, który stał się bohaterem. Uwielbiam!

#7. Seria "Wampiry z Morganville" Rachele Caine - Najlepsza seria o istotach nadprzyrodzonych! O jeju, nie znam żadnej innej książki, która byłaby równie dobra, śmieszna, zaskakująca i nieprzewidywalna! Nikt mnie nie przekona, że istnieje coś lepszego. Nikt. Ta seria wpadła do mojego serca, zamknęła się na samym dole i nikt nie da rady jej wyciągnąć! :)

#8. "Ronaldo. Obsesja doskonałości" Luca Caioli. - Pierwsza biografia. Pierwszy e-book. Jeden z moich ukochanych sportowców. Świetna pozycja, która na długo zapadnie mi w pamięć i wątpię, bym była w stanie o niej zapomnieć. Poznanie tej historii od podstaw to niemal zaszczyt. To wspaniałe uczucie, które sprawia, że Ronaldo staje mi się jeszcze bliższy. Polecam! :3

#9. "Gwiazd naszych wina" John Green - pierwsza tego typu książka - oczywiście nie licząc "Oskara i pani Róży" - która wdarła się do mojego życia z internetowym hukiem. Poruszająca, wrażliwa i nie dająca o sobie zapomnieć. Idealna i śmieszna. Smutna i prawdziwa. Czego chcieć więcej? Nie czytałeś/aś? Żałuj!

#10. "Przejście" Justin Cronin - przypadek, który przerodził się w miłość do tej książki, jest jednym z szczęśliwszych przypadków. W ten sposób poznałam literaturę postapokaliptyczną, dystopijną. Pozycja opowiadająca o kolejnych możliwościach przyszłości. Mimo kilku nieporozumień polubiłam tę książkę i czekam na kolejny tom!


A jak jest z wami? Macie swoje najważniejsze książki życia? Jeśli tak to podzielcie się nimi tu, chcętnie zapoznam się z tytułami! :)
Tymczasem... Niedługo recenzja "Rywalek". Czytaliście? Co myślicie? :)

Do następnego, Marta! :)

piątek, 26 września 2014

"Pod kopułą" Stephen King.

Cześć! 
To znowu ja! Tak wiem, że nie było mnie strasznie długo, ale nie miałam czasu zajrzeć tu i coś naskrobać. Aby się zrewanżować jestem tu dziś z pozycją wielkiego pisarza, którego (prawdopodobnie) każdy zna. Przed wami Stephen King!




Autor: Stephen King.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.
Strony: 923.

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika…

Przyznaję. Długi czas zajęło mi skończenie tej książki. Nie wiem co na to wpłynęło. Brak czasu? Nie wciągająca akcja? Nudne wątki? Zmęczenie? Nie wiem, ale postaram się niżej zaprzeczyć kilku negatywnym określeniom tej książki.
Pierwsza ważna sprawa to wątek główny. Super! Nie spotkałam się z takim pomysłem, a to co przeczytałam to po prostu... Wow! Takie coś tylko u Kinga! Wątek był bardzo oryginalny i wzbudził moje zainteresowanie błyskawicznie. Jeśli chodzi o wątki pobocznych - których było, nie żartuję, bardzo bardzo wiele - jestem pod wrażeniem. Wszystkie akcje, wydarzenia połączone w jedną spójną całość. Nie ma żadnych potknięć i błędów. 
Bohaterzy? To jest to co mnie bardzo interesuje w książkach. A to dzieło było dla mnie rajem. Dziesiątki różnorodnych postaci. Złych i dobrych. Normalnych i nienormalnych. Przerażonych i odważnych. Ta odmienność każdego z nich przyciągała w sposób, który nie jest często spotykany. Spodobało mi się to i myślę, że dobrze wybrałam nienawidząc niektórych postaci i życząc im rychłej śmierci. Taki już mój charakter.
Cała geneza i pomysł to wielki wyczyn. I za to właśnie podziwiam Kinga. Nie czytałam żadnego innego jego dzieła, więc nie mam możliwości porównania. Choć z tego co o nim czytam i dowiaduję się od ludzi nie można porównać jego książek - każda jest wyjątkowa i bardzo dobra.
Do książki przyciągnął mnie krótki opis z tyłu i tytuł. Nie mogę też zaprzeczyć, że samo nazwisko wypisane wielkimi literami na okładce zachęca do sięgnięcia po tę publikację. Jednym z czynników, które spowodowały, że wybór padł na "Pod kopułą" była okładka. Czasem siedziałam przez długie minuty i wpatrywałam się w nią, jak w obrazek. 
Świetnie przedstawione oblicze miasteczka, jakim jest Chester's Mill, od razu do mnie przemówiło. Realistyczne problemy i wydarzenia, które były opisane w książce ujawniały prawdziwe oblicze małomiasteczkowych ludzi i to jak wszystko może się zmienić pod wpływem chwili. 
Jestem pod wrażeniem całości. Czasem to nie na moją głowę jak można napisać coś tak genialnego. Choć zdarzały się momenty, że się nudziłam. Niewielkie i nieczęste, ale jednak. W większości były to trochę dłuższe opisy. Nie jestem nadal pewna czy to było powodem długiego czasu czytania, ale już się tym nie przejmuję. 
Polecam wszystkim, którzy lubią literaturę na wysokim poziomie i stawiają autorom duże wymagania. Nie zawiedziecie się. Tak jak ja. Nie mam dość Kinga i mam nadzieję, że niedługo wezmę się za kolejną książkę tego wielkiego człowieka, czyli "Carrie".

Moja ocena: 5/6.


_____________


Przepraszam za długą nieobecność. Niestety, wszystko od czegoś zależy.  ;)
Teraz czytam III część przygód Harry'ego. Super! :p A kiedy mam czas zaglądam do e-booka "Jeśli zostanę" lub "Zostań, jeśli kochasz" jak wolicie. :p Jak na razie nie jest źle, a co z tego wyjdzie? Następnie zabieram się za "Rywalki" i już nie mogę się doczekać! 
Do następnego! :3

czwartek, 18 września 2014

Dystopian Books Tag

Hej, hej! 
Dziś jestem tu ze 'stosikiem' dystopijnym. Od jakiegoś czasu ten tag krąży po Instagramie, a ja pomyślałam, że podzielę się moim także na blogu. ;) Zachęcam do zrobienia własnego, chętnie je obejrzę. :p

Według mnie dystopie to jedna z lepszych stron literatury. Uwielbiam czytać o czymś wymyślonym, złym, czymś co może się wydarzyć. Uwielbiam czytać książki ludzi o tak wielkiej wyobraźni! :)




Zacznijmy od góry:

#1 "Dawca" Lois Lowry - film aktualnie w kinach, ale ja oczywiście wyznaję zasadę "najpierw książka, potem film". Kupiłam go w empiku jako prezent na dzień blogera. A jak! :p Już nie mogę doczekać się kiedy zacznę czytać to dzieło pani Lowry! 

#2 "Więzień labiryntu" James Dasher - kocham, kocham, kocham! Jutro premiera w kinach, muszę pojechać! :) Książka urzekła mnie cała - od początku do końca. Teraz tylko czekam na kolejne części. Oby Mikołaj nie zapomniał zostawić ich pod choinką! :p
Recenzja tu - klik

#3 "Delirium" Lauren Oliver - najmniej banalna historia o miłości i dystopia jednocześnie? Jestem na tak. Nie czytaliście jeszcze tej książki? To szybko, bo macie co nadrabiać. :)
Recenzja tu - klik.

#4 "Niezgodna" Veronica Roth - złamałam zasadę i zapłaciłam za to dosyć słono. Obejrzałam film, a później przeczytałam książkę o to wszystko popsuło. Nie było źle, bo lubię "Niezgodną", ale nie było tak jakbym się tego spodziewała. Mimo tego zachęcam do zapoznania się z historią Tris. 
Recenzja tu - klik.

Oto mój mały dystopijny stosik, do którego powinnam jeszcze dodać "Przejście" Justina Cronina oraz pierwszą i drugą część "Rywalek" Kiery Cass, ale nie miałam możliwości zrobienia stosiku, niestety. Mam nadzieję, że 'tag' się wam spodobał i chętnie obejrzę wasze, jak już wspominałam. :)

To wszystko na dziś. Do następnego! :)

piątek, 12 września 2014

"Delirium" Lauren Oliver.

Dzień dobry!
Witam was w piękny dzień jakim jest piątek! :p Mam dziś dla was coś miłosnego i niebezpiecznego, tak myślę! "Delirium"!



Autor: Lauren Oliver.
Wydawnictwo: Otwarte.
Strony: 360.

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.

No, no, no. Zaczęłam "Delirium" i miałam wielką nadzieję, że nie przeczytam kolejnego durnego badziewia o miłości. No i się nie rozczarowałam. Oczywiście w książce jest poruszony ten wątek i to dość poważnie, ale mówi też o polityce, o przyszłości, o tym co może się stać z naszym światem. 
Wątek mi się od razu spodobał. Istnieje mało ludzi, których do czegoś nie ciągnie, gdy jest to zakazane. Miłość? Tym bardziej. Często stawiałam siebie na miejscu głównej bohaterki. Na początku niecierpliwa, pragnąc szybko dostać lekarstwo. Później chętna uciec jak najdalej. Zrozumiałam ją i szczerze znienawidziłam ludzi władających państwem w tym świecie.Nie wiem jak można zakazywać kochać. Normalnie kochać. Pomysł na jaki wpadła Lauren Oliver jest bardzo oryginalny. Nigdy wcześniej nie było niczego takiego. I to właśnie jest świetne - ta świeżość i coś czego się nie zna. Widzisz okładkę i opis i chcesz dowiedzieć się jak Lena radzi sobie w takim świecie.
Bohaterów, a szczególnie Aleksa, polubiłam szybko. Żadnych problemów nie miałam z umiejscowieniem ich w historii. Nie byli zbędni, nikogo nie brakowało. Wszystko było na swoim miejscu, a ja totalnie i niezaprzeczalnie zakochałam się w Aleksie. Kolejny fikcyjny chłopka do kolejki! (:o)
Poznajemy Lenę, można powiedzieć, od środka. Wiemy co sądzi o otaczającym ją świecie, czytamy o tym, jak bije się z myślami. Jej zachowania nie denerwują. Wręcz wspieramy ją w każdym kroku i razem z nią przeżywamy wszystkie przygody.
Wszystkie tajemnice są odkryte, ale pytania ciągle się pojawiają. I wtedy wchodzimy w końcową część książki. Ja czytałam i nie mogłam uwierzyć, że tak skończyła się pierwsza część. Zatrzymałam się i nie mogłam skończyć, bo nie zgadzałam się z tym jak pani Oliver zakończyła tę książkę. Byłam zdruzgotana, ale skończyłam. Szczerze mówiąc, obraziłam się na autorkę, ale postanowiłam, że przeczytam kolejne części. Tyle tylko, nie wiem kiedy. Kiedyś na pewno.  
Podsumowując, książka nie jest kolejną historią tylko o miłości. Jest też o tym jak daleko można zajść stawiając opór władzy. Opowiada o tym jak władza może stanąć ponad prawem i odebrać nam nawet miłość. Mówi o heroicznej postawie kogoś kto chce walczyć o swoją przyszłości. Z kimś kogo kocha.
Według mnie jest to najmniej banalna książka o miłości jaką znam.

Moja ocena: 5/6


___________



Tak, ciągle czytam "Pod kopułą". Brak czasu i zmęczenie mnie dobijają, ale jakoś ją skończę. Kiedyś na pewno! :) A ktoś z was czytał tę książkę Kinga? Jeśli tak to jakie wrażenia? :)

Do następnego!