niedziela, 3 września 2017

"Kłamca i Szpieg" Rebecca Stead.

Dzień dobry!
Znów na jakiś czas zniknęłam, ale wydarzyło się sporo niekoniecznie dobrych rzeczy w moim życiu i musiałam wszystko jakoś sobie pokładać. Teraz już tutaj jestem i może teraz uda mi się wrócić do niegdysiejszej systematyczności. :) 
Wracam z recenzją książki, którą polubiłam jeszcze przed jej przeczytaniem. Trochę się bałam, że przez to książka mi się nie spodoba... Ale autorka to Rebecca Stead, więc moje obawy się nie sprawdziły. Po pierwszej książce aktorki - "Całkiem Obcy Człowiek" - sięgnęłam po kolejną i się nie zawiodłam. Czas na moje przemyślenia o "Kłamcy i Szpiegu"!


Autor: Rebecca Stead.
Wydawnictwo: IUVI.
Strony: 192.

Gdy Georges wprowadza się do bloku na Brooklynie, poznaje Safera odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Georges dobrze się czuje w towarzystwie ciut ekscentrycznej rodziny Safera. Zapomina przy nich o kłopotach: że tata stracił pracę, musieli się przeprowadzić, a mama zaczęła brać dodatkowe dyżury w szpitalu. W szkole też nie jest łatwo Georges znalazł się na celowniku Dallasa, specjalisty od wyszukiwania u innych słabych miejsc. Pierwsza misja szpiegowska? Tropienie tajemniczego Iksa. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna się zastanawiać, co jest prawdą, a co nie, i co to wszystko jest za gra.
A w co gra ON sam? 

Kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki "Kłamcę i Szpiega" poczułam rozczarowanie. Tak mało stron? Serio? Ale potem pomyślałam sobie, że autorka jest naprawdę bardzo zdolna i książka może mieć bogate wnętrze, mimo, że nie jest grubsza. I tak też było. Spodobało mi się wszystko, tak jak przy moim poprzednim spotkaniem z autorką.
"Kłamca i Szpieg" to słodko-gorzka pozycja z ciekawą fabułą, która jest spójna i sensowna. Nie pozwala oderwać się od lektury, zaskakuje i zachwyca zarysowaniem świata przedstawionego. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z zobrazowaniem rzeczywistości otaczającej bohaterów. Jest ona niezwykle realna, jakby książka była opisem faktycznych wydarzeń. 
Co po raz kolejny urzekło mnie w książce pani Stead, to 'drugie dno'. Nie jest to kolejna zwykła młodzieżówka, która tylko w małym stopniu zahacza o poważniejsze tematy. Wszystko jest owiane sporą dawką tajemnicy, przez co rozdziały są ciekawsze i lepiej się je czyta. Zakończenie, które według mnie jest bardzo trudne do przewidzenia, trafia w samo sedno sprawy. To nie jest kolejny zmyślny problem, jakaś głupotka. Przedstawione wydarzenia wydają się nad wyraz prawdziwe i szczere. 
Ciekawym zabiegiem jest sprytne wielokrotne mylenie czytelnika oraz ukryte wskazówki. Autora wplata w historię małe szczegóły, które z pozoru nic nie znaczą. Po przeczytaniu całej książki wszystko składa się w spójną i inteligentną całość. Niesamowite było to, iż pani Stead udało się ukryć wszystkie te wskazówki tak, aby czytelnik nie zwrócił na nie zbyt dużej uwagi. Przez to zakończenie wywiera ogromne wrażenie i budzi sporo emocji. 
Bohaterowie w "Kłamcy i Szpiegu" to ogromna zaleta. Postaci są zarysowane w bardzo realistyczny sposób. Czytając o Georgesie oraz Saferze czułam się jakby były to prawdziwe osoby. Czytałam o ich przygodach i miałam wrażenie jakby mieszkali oni w domu obok, jakbym spotykała ich każdego dnia w szkole czy gdzieś na mieście. Każda, nawet drugo- czy trzecioplanowa, postać jest nad wymiar autentyczna, charyzmatyczna oraz specyficzna. Każdej z nich, a szczególnie głównej, gorąco kibicujemy i razem z nią odkrywamy tajemnice, przeżywamy kolejne wydarzenia.
W książce poruszone są tematy relacji rodzinnych, przyjaźni oraz - co wydaje mi się być bardzo ważne - problemów z naszymi lękami. To ostatnie jest szczególnie ważnym aspektem i częścią całej książki. Cieszę się, że autorka postawiła na tak mało spotykany, ale ważny wątek.
Słowem podsumowania muszę napisać, iż jest to naprawdę genialna młodzieżówka. Mało schematyczna, wciągająca i budząca sporo emocji. Jej jedynym minusem jest to, że jest naprawdę krótka. W dziełach pani Stead mogłabym zaczytywać się cały czas. Za każdym razem nie chcę kończyć jej książek, a już szczególnie kiedy są tak cieniutkie... Ale cóż na to poradzić. Teraz pozostało mi tylko czekać na kolejne książki autorki! :) 

Moja ocena: 5.5/6 z ogromnym serduchem! <3

_________________


Za możliwość przeczytania "Kłamcy i Szpiega" serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI! :)

_________________

Do następnego, Marta! :)

piątek, 4 sierpnia 2017

"Pierworodna" Tosca Lee.

Dzień dobry!
Dziś przyszedł czas na recenzję kontynuacji "Potomków" Toscy Lee, czyli wyczekiwanej przeze mnie "Pierworodnej". Niestety drugi tom mnie rozczarował... Przekonajcie się dlaczego! :o


Autor: Tosca Lee.
Wydawnictwo: IUVI.
Strony: 376.
Nagle, w jednej chwili, powraca cała przeszłość Audry. Wymazane na jej własne życzenie wspomnienia zostały jej zwrócone. Wreszcie Audra wie, dlaczego to zrobiła – by uratować córeczkę. Teraz musi znaleźć swojego największego wroga, Historyka, i położyć kres trwającej od wieków wojnie między Potomkami a Dziedzicami – raz na zawsze. Ale najpierw musi uratować swojego męża Lukę, który jest więziony przez Dziedziców. Nie jest to proste, a sprawy komplikują się dodatkowo, ponieważ Audra działa poza prawem. Nie ułatwia zadania także fakt, że kobieta zmaga się z rosnącą potęga swej mocy i jej bolesnymi skutkami ubocznymi. Kiedy podła zdrada krzyżuje jej plany, Audra nie wie, komu ufać. Z pomocą mnicha heretyka, sprawdzonych przyjaciół i hakera Błazna szuka sposobu, aby pokonać Dziedziców i uratować pozostałych Potomków. Ostateczna konfrontacja z zaskakującym i nieubłaganym obrotem spraw będzie śmiertelnie niebezpiecznym sprawdzianem mocy Audry.
Czy okaże się wystarczająco silna? 

Po zaskakująco rewelacyjnym pierwszym tomie, nie mogłam doczekać się dalszych losów bohaterów książki Toscy Lee. Nie musiałam wcale długo czekać. Nagle dostałam informacje o dacie premiery. Ucieszyłam się i z niecierpliwością czekałam na nadejście paczki, a wraz z nią kolejnego tomu. Przygotowałam się na kolejne kilkaset stron dobrej, trzymającej w napięciu i intrygującej lektury. Niestety, przeliczyłam się. "Pierworodna" nie dorównała poprzedniej części. 
Mogło się wydawać, że taki pomysł, którego można było rozwinąć na tak wiele sposobów, nie można popsuć. A jednak. Autorka niemal od samego początku wpadła w plątaninę schematów. Mimo, rzadko spotykanego wprowadzenia z objaśnieniem świata, wydarzeń z poprzedniego tomu i przedstawieniem najważniejszych postaci, które zwiastowało dobrą zabawę i ciągłą akcję, coś poszło nie tak.
Jednym z największych plusów było podłoże historyczne. Jest ono jasno nakreślone, ma swoje określone i ważne miejsce w fabule. To jest ta część powieści, która jest najbardziej dopracowana. Z ciekawości sprawdziłam kilka faktów, które wydawały mi się bardzo istotne. Od razu zrozumiałam jak wiele czasu pani Lee spędziła na poszukiwaniu informacji oraz ile cierpliwości i poświęcenia to od niej wymagało. Szacuneczek! Szkoda, że wszystko nie wyszło tak dobrze.
Styl autorki, tak jak poprzednio, jest bardzo przyjemny. Nie męczyłam się podczas czytania oraz szybko przeskakiwałam rozdziały. Cała historia jest angażująca, ale to nie to samo co w pierwszym tomie. Nie czułam potrzeby ciągłego czytania. Robiłam przerwy pomiędzy rozdziałami i wcale mi to nie przeszkadzało. Wszystko spowodowane jest znacznym zwolnieniem akcji. Przez sporą część książki nie dzieje się zbyt wiele. Główne wątki to mało spektakularne i ciągłe ucieczki przeplecione zwrotami akcji, które nie zawsze zaskakują. 
Najbardziej emocjonującą częścią, do której pani Lee naprawdę się przyłożyła, jest samo zakończenie. Dzieje się naprawdę sporo i to właśnie wtedy nie można odłożyć książki na bok, ale po prostu czytać i czytać. Mimo to moment, w którym autorka ucięła historię jest przesłodzony, zbyt wiele wątków zakończyło się happyendem. Nie zapada w pamięć i przy okazji czytania następnego tomu(?)*, wiem, że będę musiała odświeżyć fabułę. 
Pojawiło się mało nowych postaci, które nie za bardzo przykuwały uwagę. Główna bohaterka, Audra, często podejmowała dziwne decyzje i zachowywała się trochę irracjonalnie w stosunku do sytuacji, przez co irytowała. Ale jej postać składa się ze złych jak i dobrych zachowań. Gdyby wymazać te złe... Oprócz Audry, szczególnie wyróżniają się Luka oraz, pokochana przeze mnie, Błazen. To ta dwójka sprawiała, że miałam ochotę czytać dalej, kiedy Audra zawodziła. 
Jeśli miałabym jednym słowem podsumować ten tom, powiedziałabym, że jest chaotyczny... Dzieje się niby sporo, ale wszystko napisane jest w taki sposób, że każda ważniejsza scena ciągnie się przez kilka rozdziałów. Gdyby nie zakończenie, wykorzystanie historii i dwójka drugoplanowych postaci... byłoby kiepsko... Na szczęście pomimo popadania w schematy autorce udało się nie sprawić, że zasypiałam przy lekturze. Oczywiście dam szansę kolejnej części, jeśli takowa powstanie*. Szkoda by było zamykać serię w taki sposób. 

Moja ocena: 3,5/6.

*edit: Pierworodna to zakończenie serii. A szkoda.

_______________

Za możliwość przeczytania "Pierworodnej" serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI! :)
_______________

Do następnego, Marta! :)

Podsumowanie lipca 2017!

Dzień dobry!
Patrząc na moje podsumowanie lipca, mam bardzo optymistyczne odczucia. Wszystko wskazuje na to, że znajduję na czytanie więcej czasu, mniej kupuję i nareszcie - mimo, że powoli - wracam do książkowego życia! Tak jest! Dlatego nie zwalniamy - lecimy z podsumowaniem! :) :p

Zaczynamy od książek, które udało mi się przeczytać w ubiegłym miesiącu! :p


#1. Miesiąc zaczęłam bardzo dobrze - z powieścią Rebecci Stead pt. "Kłamca i Szpieg". Autorkę poznałam podczas czytania książki "Całkiem Obcy Człowiek", którą mnie oczarowała i zachęciła do sięgnięcia po każdą inną jej pozycję. Nie zawiodłam się i tym razem, mimo, iż ubolewałam nad faktem, że książka jest bardzo krótka! :p

#2. Następnie wzięłam się za czytanie "Lata Eden" autorstwa Liz Flannagan. Co do tej książki mam strasznie mieszane odczucia - z jednej strony mnie zaskoczyła, a z drugiej lekko zirytowała... Więcej w recenzji. :)

#3. Lipiec zakończyłam drugim tomem serii "Alcatraz kontra Bibliotekarze" Brandona Sandersona. Seria ciągle trzyma swój dobry poziom, przyprawia o napady śmiechu i cały czas potrafi zaintrygować nowymi faktami. :)

Trzy książki jak na miesiąc tak pełen różnych wydarzeń to naprawdę dobry wynik. Oby dalej było tylko lepiej. :)

A teraz czas na bardzo malutki stosik z nowościami w mojej biblioteczce! 


#1. Postanowienie o oszczędzaniu nareszcie wprowadzam w życie, ponieważ w lipcu nie kupiłam żadnej książki! Przybyła do mnie tylko jedna książka od wydawnictwa IUVI - "Indeks Szczęścia Juniper Lemon" Julie Israel. Aktualnie jestem w trakcie jej lektury i zapowiada się naprawdę ciekawie. :)

Tak przedstawia się mój książkowy lipiec! A jak to było u was? :p

Do następnego, Marta! :)

niedziela, 2 lipca 2017

Podsumowanie czerwca 2017!

Dzień dobry!
Po kolejnej długiej przerwie znów się tutaj pojawiam! Niedługo jednak będzie mnie tutaj więcej, ponieważ szykuję 3 nowe recenzje! Ale dziś nie o tym. Kolejny miesiąc za nami - nie mogę uwierzyć jak ten czas szybko leci - więc nadszedł czas na podsumowanie! 

Zacznijmy więc tradycyjnie od książek, które przeczytałam w czerwcu! 


#1. Pierwszą książką w czerwcu była moja kolejna lektura - "The Wasp Factory" autorstwa Iaina Banksa. Ze wszystkich książek, które przeczytałam na studia, ta jest jedną z najlepszych. Więcej napiszę o niej w zbiorowej recenzji lektur, ale zdradzę jedno - jest przerażająco(!) dobra! 

#2. "Pierworodna" Toscy Lee to kontynuacja "Potomków", książki, która ogromnie mnie zaskoczyła. Niestety ta część nie jest już tak dobra jak pierwszy tom. Mimo to, serię bardzo szanuję. Poświęcę jej także osobny post niebawem. :)

Dwie książki to niezbyt zachwycający wynik, ale wszystko to spowodowane było sesją... Czyli wszyscy wiedzą o co chodzi... :p
Teraz czas na to, co tygryski lubią najbardziej, czyli co nowego przybyło na moje półki! 


#1. Książka o Hiszpanii to biedronkowa zdobycz. Jako, że planuję w tym roku wyjechać do Hiszpanii, a dokładnie do Madrytu, warto dowiedzieć się o tym pięknym kraju jeszcze więcej! :)

#2. "Zabójczyni i Podziemny Świat" Sarah J. Maas to znaleziona na promocji 3 nowelka od serii "Szklany Tron". Tak, przeczytałam dopiero pierwszy tom serii. Tak, nie mam poprzednich dwóch nowelek. Ale przecież każdy wie, iż promocje rządzą się swoimi prawami! :p

#3. Kolejna promocja dopadła mnie w Lidlu. Po wspaniałym "Blackout" Marca Elsberga, nie mogłam się oprzeć i kupiłam jego trzecią książkę pt. "Helisa". Na mojej półce czeka także "Zero" jego autorstwa. Oczekuję kolejnych świetnych pozycji . :)

#4. #5. Dwie kolejne pozycje to piękny prezent na dzień dziecka! "Ludzie Nowego Jorku. Historie" Brandona Stantona oraz "Mój Nowy Jork" Alessandry Mattanzy to książki wypełnione niesamowitymi zdjęciami, opisami, historiami i wspomnieniami znanych mieszkańców tego olśniewającego miasta. Prezent trafiony w dziesiątkę! :)

Tak wyglądał mój czerwiec! A wasz? Pochwalcie się co zdobyliście i przeczytaliście oraz czy zainteresowało Was coś z powyższych pozycji? :)

Do następnego, Marta! <3

piątek, 2 czerwca 2017

Podsumowanie maja 2017!

Dzień dobry!
Kolejny miesiąc dobiegł końca! To oznacza, iż nadszedł czas na podsumowanie i stosiki! Nie przedłużając, zaczynamy! :)


Na początek stosik z książkami, które przeczytałam w maju! 


#1. Miesiąc zaczęłam z upolowaną na promocji książką Jaya Ashera "13 Powodów". Sięgnęłam po nią, ponieważ chciałam się przekonać, czy te wszystkie pozytywne opinie są prawdą. Jednym z powodów był także serial. Nie powiem wiele, mogę zdradzić tyle, że urzekła mnie zakończeniem. :)

#2. Następnie przeczytałam kolejną lekturę na studia, czyli "A Kestrel For A Kneve" Barry'ego Hinesa. Według mnie, książka porusza ważny temat w dość nietypowy sposób i to jest jej najmocniejszą stroną. Więcej o niej w recenzji zbiorczej. :)

#3. Ostatnią pozycją była "Mroczna Toń" A. J. Banner. Strasznie, strasznie nie podobało mi się zakończenie tego miesiąca... Opisałam moje zastrzeżenie do tej książki w recenzji, o tutaj - klik. :o

A teraz czas na majowe nowości! :p


#1. Na samym początku maja przybyła do mnie "Mroczna Toń" od wydawnictwa HarperCollins Polska. ;)

Od wydawnictwa IUVI:

#2. Nowa część kolejnej serii Brandona Sandersona "Alcatraz kontra Bibliotekarze". Okładka jest prześliczna, pierwsze zdania tak samo zabawne jak w poprzedniej części. Oczekuję tak samo dbrej zabawy przy czytaniu jak ostatnio! :p

#3. "Kłamca i Szpieg" - czyli książka Rebecci Stead, na którą czekałam odkąd usłyszałam, iż zostanie u nas wydana! Poprzednia pozycja autorki, "Całkiem Obcy Człowiek", zachwyciła mnie i nie chciałam jej kończyć. Szkoda tylko, że ta książka jest tak cienka. Mimo to oczekuję kolejnej dobrej lektury! :)

#4. "Lato Eden" Liz Flanagan swoim opisem przypomina mi "Odkąd Cię Nie Ma" - tę pozycję polubiłam bardzo, więc mam nadzieję, że pani Flanagan także da radę, a może i zaskoczy mnie zupełnie inną historią niż się mogę spodziewać. :)

Tak prezentują się moje stosiki! A co u Was działo się w maju? :)

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 25 maja 2017

"Mroczna Toń" A. J. Banner.

Dzień dobry!
Jestem tutaj dzisiaj z recenzją, którą bardzo trudno mi było napisać. Nie jest ona pozytywna i w ogólnie nie wiedziałam od czego zacząć. Ale jednak mi się udało, więc sami przekonajcie się co poszło nie tak. :o


Autor: A. J. Banner.
Strony: 294.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Znam łacińską nazwę każdej rozgwiazdy, ale nie pamiętam własnego nazwiska. Wszystko jest dla mnie nowe, czuję się jak zafascynowane światem dziecko, a nie trzydziestoczteroletnia kobieta wracająca do zdrowia po urazie głowy. Podobno uczyłam na uniwersytecie w Seattle, ale nie pamiętam. Miałam życie. Teraz mam tylko tę wyspę, męża, który nie odstępuje mnie na krok i dziwny, powracający sen.

W rzadkich przebłyskach pamięci układam mozaikę ze wspomnień, która różni się od tego, co mówi Jacob. Coraz bardziej zdezorientowana krok po kroku docieram do prawdy, ale ktoś próbuje mi przeszkodzić. Muszę być szybsza.

Opis był bardzo interesujący, więc strasznie zaciekawiło mnie to, jaka będzie sama książka. Podeszłam do niej z troszkę wyższymi oczekiwaniami. Zawiodłam się jednak na całej linii. Wiele rzeczy poszło nie tak, a mogło być tak dobrze... 
Jedyną dobrą rzeczą jaką udało mi się znaleźć w "Mrocznej Toni" był sam początek. Było to dobre wprowadzenie w historię. Kiedy czytałam nie gubiłam się w nowych faktach, wszystko było starannie wyjaśnione. Historia układała się w logiczną całość. Potem wszystko zaczęło się psuć. Im dalej, tym gorzej. Po około pięciu rozdziałach wiedziałam jakie czeka mnie zakończenie. Jeszcze z małą nadzieją, iż tak nie będzie kontynuowałam czytanie. Jednak się przeliczyłam. Moja ocena nie jest najniższa tylko dlatego, że autorka dobrze zaczęła tą historię. Zakończenie nie wzbudza żadnych emocji.
Fabuła mi się spodobała. Miała być ciekawa, a po opisie wydawała mi się tylko trochę przypominać znane już schematy. Okazała się być bardzo, ale to bardzo, schematyczna, pełna dziur fabularnych i do bólu przewidywalna. Dodatkowo cała historia strasznie się dłuży, jest nudna i tylko przez bardzo małą część książki naprawdę dzieje się coś godnego uwagi. Zwroty akcji, które się w niej pojawiają są dosyć słabe. Jeśli te wydarzenia, które miały być 'zaskakujące' w ogóle można nazwać zwrotami akcji... Tylko raz podczas czytania powiedziałam sobie: 'O, tego się nie spodziewałam'. Raz!
Ogólnie cała historia jest jakoś naciągana, powinnam w nią od razu uwierzyć i zastanawiać się jak się dalej potoczy, ale tak nie było. Pojawiają się wątki, które zupełnie się gubią lub nie wnoszą nic do fabuły, są bezpodstawne. Do tego wszystkiego dochodzą dialogi, które w połowie są w miarę dobrze skonstruowane, ale druga połowa to wymuszona, bezsensowna gadanina.
Przechodzimy do bohaterów, a szczególnie do głównej postaci - Kyry. Po opisie można spodziewać się silnej bohaterki, która mimo utraty pamięci walczy o swoje wspomnienia, jest silna i się nie poddaje. Jednak tutaj Kyra to postać, która właściwie oprócz rozmyślania nad swoim ciężkim losem, jeżdżeniem na rowerze i spotykaniu nieznajomych, nie robi nic. Jest strasznie irytująca. Powinnam jej współczuć i kibicować, ale jej bohaterka nie wywołuje u mnie żadnych emocji i to co się z nią stanie wcale mnie nie obchodzi. Postać Jacoba - męża Kyry - jest równie sztuczna i płaska jak główna bohaterka. Już bardziej podejrzanym i dziwnym autorka nie mogła go stworzyć...
Podsumowując, opis obiecuje bardzo wiele, mimo, iż można się domyślić, że historia będzie powielać pewne schematy. Nie myślałam jednak, że będzie aż tak źle. Oczekiwałam naprawdę dobrej historii, pełnej zaskoczeń. Niestety to się nie udało. I mimo dość dobrego początku, autorka zawaliła całą resztę.

Moja ocena: 2/6.

______________

Za możliwość książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska. :)
______________

Do następnego, Marta! :)

czwartek, 18 maja 2017

Podsumowanie kwietnia 2017!

Dzień dobry!
Połowa miesiąca już za nami, a ja dopiero robię podsumowanie, ale lepiej teraz niż wcale! :p Tak więc czym prędzej zaczynamy!


Na początek stosik z przeczytanymi przeze mnie książkami!






#1. Kwiecień zaczęłam z moją lekturą ze studiów. "Lord Of The Flies" Williama Goldinga okazała się być bardzo wartościową, mądrą i przerażającą wizją nas samych. Moja dłuższa opinia na jej temat znajdzie się w zbiorowej recenzji, w której opiszę wszystkie moje lektury. :)

#2. 3. "Czas Żniw" oraz "Zakon Mimów" Samanthy Shannon to książki, których chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Czytałam je po raz drugi, przed premierą 3 tomu. I jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że ta seria jest moją ulubioną, a autorka jest moją inspiracją i ogromnym autorytetem. Polecam, polecam, polecam!  

A teraz czas na nowości w mojej biblioteczce! <3


#1. "Pierwotna" Toscy Lee to kontynuacja książki "Potomkowie". Bardzo na nią czekałam, ponieważ pierwszy tom nieoczekiwanie wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wydawnictwo zrobiło mi niespodziankę wiadomością o premierze tej książki. Już niedługo się za nią zabieram! :)

#2. Książka, o której chyba wszyscy już słyszeli. Wielu też obejrzało serial. "13 Powodów" Jaya Ashera. Ja, z ciekawości, także chciałam ją przeczytać. Znalazłam książkę na przecenie i od razu ją zakupiłam. Już ją przeczytałam, ale nie zdradzę Wam jeszcze mojej opinii. :)

#3. "Mistrz I Małgorzata" Michaiła Bułhakova to kolejny łup z biedronkowych promocji. Dzień wcześniej, na pierwszym spotkaniu, Paulina namawiała mnie do przeczytania tej książki. 24 godziny później miałam ją już na półce. :)

#4. Książka, na którą czekałam tak długo! "Pieśń Jutra" Samanthy Shannon! Nie mogę się doczekać dnia, w którym usiądę i od rana do wieczora będę tylko czytać i czytać, a potem żałować i czekać na kolejny tom... :p 

Tak prezentuje się mój książkowy kwiecień. A jak to wyglądało u Was? :)

Do następnego, Marta! :)